Kim, Jack i Grace z wielkimi uśmiechami na twarzach zmierzali ku willi Stelli. Rodzice dziewczyny należą do najbogatszych w mieście, dlatego 16-latka ma wszystkiego pod dostatkiem. Nie brakuje jej również pewności siebie i potrzeby znęcania się nad innymi. Cook wykorzystywała pieniądze rodziców do kupna markowych ubrań jednocześnie śmiejąc się z osób, które nie mają takiej możliwości. Głównie dlatego Crawford nie chciała spędzić tego wieczoru w mieszkaniu blondynki. Zakrywała się zazdrością, bo nie chciała nikomu mówić, że także ona padła ofiarą Stelli. Ukrywała to, ponieważ nie chciała rozdrapywać spraw sprzed kilkunastu lat.
Jack: Wszystko w porządku? - spytał, gdy zauważył, że jego dziewczynie nagle zrzedła mina. Blondynka zwróciła wzrok w stronę szatyna i lekko pokiwała głową. Trochę uspokojony, pocałował Kim w policzek. Tuż po tym na twarz Crawford powrócił dawny promienny uśmiech, który powiększył się jeszcze bardziej, gdy chłopak splótł ich dłonie. Jack uniósł podbródek dziewczyny, po czym delikatnie ucałowała jej nosek.- Kocham cię - powiedział zmniejszając odległość między nim, a ukochaną. Blondynka nie wiedziała dlaczego, ale zawsze kiedy Brewer wypowiadał te słowa, czuła jakby unosiła się w powietrzu, a wszystkie rzeczy dla nieosiągalne, byłyby na wyciągnięcie ręki.
Grace: Eghem - odchrząknęła chcąc przypomnieć o swojej obecności. Para niechętnie się od siebie odsunęła i wysłała Parkins nienawistne spojrzenia. Dla pewności brunetka zrobiła parę kroków w przód tym samym oddalając się na bezpieczną odległość. W tej chwili żałowała, że kazała Jerry'emu czekać na nią w domu Cook.
Jack: Jeszcze kiedyś to dokończymy - szepnął Kimberly do ucha, po czym kolejny raz tego wieczoru pocałował ją w policzek...
***
Już z daleka słychać było głośną muzykę i dobrze bawiących się nastolatków. Gdy uszu Grace dobiegły dźwięki imprezy, dziewczyna przyspieszyła kroku. Nie mogła się doczekać, by w końcu zobaczyć przebranie Martineza. Jerry wprawdzie opowiadał jej o swoim stroju, ale zamiast go słuchać, brunetka marzyła tylko o tym, żeby skończył. Teraz również nie chciała ujrzeć swojego chłopaka. Pragnęła tylko sprawdzić czy nie przebrał się za jednorożca, tak jak w zeszłym roku.
Kiedy Parkins weszła do mieszkania Stelli od razu zauważyła Jerry'ego. Nie musiała się martwić, ponieważ kostium jednorożca, brunet schował głęboko w szafie. Ale, gdy spostrzegła Martineza, nie zważając na imprezowiczów, padła na kolana i zaczęła błagać, by wyjął go z powrotem.
Natomiast Kim i Jack na widok swojego przyjaciela zaczęli głośno się śmiać.
Kim: Powodzenia Grace! - szepnęła przechodząc obok dziewczyny. Brunetka wysłała jej mordercze spojrzenie, po czym niepewnie podeszła do chłopaka. Nie dziwiła się, że Milton, Julia i Eddie stoją na drugim końcu pokoju udając, że nie znają Jerry'ego. Sama zamierzała do nich dołączyć, ale niestety.. było już za późno.
Grace: Kochanie.. - zaczęła delikatnie myśląc nad tym jakich słów powinna użyć, żeby 17-latek nie poczuł się urażony. W głowie miała ułożoną już całą wypowiedź, lecz zamiast coś powiedzieć, westchnęła zrezygnowana. - Justin Bieber?
***
Brewer i Crawford radośnie wkroczyli do salonu. Uśmiech z ich twarzy znikł jednak, gdy ujrzeli gospodarza imprezy w towarzystwie.. Czarnych Smoków (trwało to 43 rozdziały, ale nareszcie udało mi się ich wpakować do opowiadania xD). Oboje chcieli odwrócić się i uciec zanim zostaną zauważeni, ale ich powolną ucieczkę, przerwał donośny krzyk Cook.
Stella: Jack Brewer! Jack Brewer jest na mojej imprezie! Nie wierzę... - zawołała podekscytowana podbiegając do chłopaka. Jej głos zwrócił uwagę Franka. Zadziwiająco szybko, jak na niego znalazł źródło dźwięku, tym samym odnajdując nie tylko Stellę i Jack'a, ale również Kim. Szatyn podszedł do blondynki o mało co na nią nie wpadając. Na jego widok Crawford jeszcze bardziej zbliżyła się do swojego chłopaka i mocniej ścisnęła jego dłoń. Para zrobiła krok w tył, lecz dwójka ściśle przylegających do nich osób uniemożliwiła im dalszą ucieczkę.
Frank i Stella rozdzielili Jack'a i Kim, po czym każde z nich wraz ze swoimi ukochanymi ruszyło przed siebie.Crawford i Brewer wyciągnęli w swoją stronę ręce z nadzieją, że jeszcze uda im się wyrwać. ale jedyne co mogli teraz zrobić to ze smutnymi minami, do siebie pomachać.
Jack: Wszystko w porządku? - spytał, gdy zauważył, że jego dziewczynie nagle zrzedła mina. Blondynka zwróciła wzrok w stronę szatyna i lekko pokiwała głową. Trochę uspokojony, pocałował Kim w policzek. Tuż po tym na twarz Crawford powrócił dawny promienny uśmiech, który powiększył się jeszcze bardziej, gdy chłopak splótł ich dłonie. Jack uniósł podbródek dziewczyny, po czym delikatnie ucałowała jej nosek.- Kocham cię - powiedział zmniejszając odległość między nim, a ukochaną. Blondynka nie wiedziała dlaczego, ale zawsze kiedy Brewer wypowiadał te słowa, czuła jakby unosiła się w powietrzu, a wszystkie rzeczy dla nieosiągalne, byłyby na wyciągnięcie ręki.
Grace: Eghem - odchrząknęła chcąc przypomnieć o swojej obecności. Para niechętnie się od siebie odsunęła i wysłała Parkins nienawistne spojrzenia. Dla pewności brunetka zrobiła parę kroków w przód tym samym oddalając się na bezpieczną odległość. W tej chwili żałowała, że kazała Jerry'emu czekać na nią w domu Cook.
Jack: Jeszcze kiedyś to dokończymy - szepnął Kimberly do ucha, po czym kolejny raz tego wieczoru pocałował ją w policzek...
***
Już z daleka słychać było głośną muzykę i dobrze bawiących się nastolatków. Gdy uszu Grace dobiegły dźwięki imprezy, dziewczyna przyspieszyła kroku. Nie mogła się doczekać, by w końcu zobaczyć przebranie Martineza. Jerry wprawdzie opowiadał jej o swoim stroju, ale zamiast go słuchać, brunetka marzyła tylko o tym, żeby skończył. Teraz również nie chciała ujrzeć swojego chłopaka. Pragnęła tylko sprawdzić czy nie przebrał się za jednorożca, tak jak w zeszłym roku.
Kiedy Parkins weszła do mieszkania Stelli od razu zauważyła Jerry'ego. Nie musiała się martwić, ponieważ kostium jednorożca, brunet schował głęboko w szafie. Ale, gdy spostrzegła Martineza, nie zważając na imprezowiczów, padła na kolana i zaczęła błagać, by wyjął go z powrotem.
Natomiast Kim i Jack na widok swojego przyjaciela zaczęli głośno się śmiać.
Kim: Powodzenia Grace! - szepnęła przechodząc obok dziewczyny. Brunetka wysłała jej mordercze spojrzenie, po czym niepewnie podeszła do chłopaka. Nie dziwiła się, że Milton, Julia i Eddie stoją na drugim końcu pokoju udając, że nie znają Jerry'ego. Sama zamierzała do nich dołączyć, ale niestety.. było już za późno.
Grace: Kochanie.. - zaczęła delikatnie myśląc nad tym jakich słów powinna użyć, żeby 17-latek nie poczuł się urażony. W głowie miała ułożoną już całą wypowiedź, lecz zamiast coś powiedzieć, westchnęła zrezygnowana. - Justin Bieber?
***
Brewer i Crawford radośnie wkroczyli do salonu. Uśmiech z ich twarzy znikł jednak, gdy ujrzeli gospodarza imprezy w towarzystwie.. Czarnych Smoków (trwało to 43 rozdziały, ale nareszcie udało mi się ich wpakować do opowiadania xD). Oboje chcieli odwrócić się i uciec zanim zostaną zauważeni, ale ich powolną ucieczkę, przerwał donośny krzyk Cook.
Stella: Jack Brewer! Jack Brewer jest na mojej imprezie! Nie wierzę... - zawołała podekscytowana podbiegając do chłopaka. Jej głos zwrócił uwagę Franka. Zadziwiająco szybko, jak na niego znalazł źródło dźwięku, tym samym odnajdując nie tylko Stellę i Jack'a, ale również Kim. Szatyn podszedł do blondynki o mało co na nią nie wpadając. Na jego widok Crawford jeszcze bardziej zbliżyła się do swojego chłopaka i mocniej ścisnęła jego dłoń. Para zrobiła krok w tył, lecz dwójka ściśle przylegających do nich osób uniemożliwiła im dalszą ucieczkę.
Frank i Stella rozdzielili Jack'a i Kim, po czym każde z nich wraz ze swoimi ukochanymi ruszyło przed siebie.Crawford i Brewer wyciągnęli w swoją stronę ręce z nadzieją, że jeszcze uda im się wyrwać. ale jedyne co mogli teraz zrobić to ze smutnymi minami, do siebie pomachać.
I właśnie w ten sposób, uroczy wieczór, który mieli spędzić w swoim towarzystwie, stał się najgorszym z koszmarów..
***
Wściekła Grace podeszła do przyjaciół śmiejących się w kącie. Tuż za nią dążył szeroko uśmiechnięty Jerry w przebraniu Justina Biebera. Gdy Milton, Julia i Eddie dostrzegli chłopaka wymienili przerażone spojrzenia, po czym w obawie przed tym, że ktoś zobaczy ich w jego towarzystwie, wolnym krokiem zaczęli wycofywać. Nie uszli, jednak daleko, ponieważ Parkins zagrodziła im drogę. Po jej głowie cały czas chodziła tylko jedna myśl. "Jeśli tę noc mam spędzić z Bieberem u boku, to wy będziecie razem ze mną". Krupnik i Green odczytali to z oczu brunetki, dlatego złapali się za ręce i jak najszybciej mogli wybiegli z pomieszczenia.
Jones nie mógł uwierzyć w to, że przyjaciele zostawili go samego z wkurzoną dziewczyną i śpiewającym Jerry'm. Chłopak przełknął ślinę i zrobił parę kroków w tył. Wiedział, że jeśli Grace jest mocno zdenerwowana bywa bardziej niebezpieczna niż Kim i wtedy nawet Jack jej nie powstrzyma.
Parkins złapała kraniec koszuli Elvisa Presley'a, którą miał na sobie Eddie i przyciągnęła go do siebie.
Grace: Witaj towarzyszu niewoli..
***
Milton i Julia bawili się w najlepsze. Nie przeszkadzało im to, że nie umieli tańczyć. Cieszyli się swoim towarzystwem i tym, że pierwszy raz od dłuższego czasu są "sami". Korzystali z tego jak najlepiej mogli, bo wiedzieli, że te chwile nie będą trwać wiecznie oraz, że wkrótce ich spokój zostanie zburzony przez Grace.
Krupnick przytulił do siebie dziewczynę, ponieważ z głośników zaczęła lecieć wolna muzyka. Ten taniec przypomniał im ich rocznicę i.. pierwszy pocałunek. Nagle w jego głowie pojawiła się myśl, że już czas, by powtórzyć tę noc. Zbliżył się do Green i złożył na jej ustach czuły pocałunek. Kimberly, która wbrew swojej woli musiała tańczyć z Frankiem, zaklęła pod nosem.
Kim: Super! Oni mogą się całować, a na zawsze ktoś przeszkadza! - niestety jej słowa usłyszał szatyn, który pomyślał, że były one kierowane do niego. Uśmiechnął się na myśl, że najładniejsza dziewczyna w szkole również pragnie złączyć ich usta w pocałunku, chociażby w tej chwili. 17-latek zaczął zbliżać się do blondynki, jednak nie zdążył jej pocałować, bo Crawford szybko odskoczyła.
"Jeszcze tego mi brakowało!" - pomyślała, po czym zaczęła szukać w tłumie swojego chłopaka. Bała się, że on też jest zmuszony do takich katuszy..
***
Jack przerażony spojrzał na przytulającą się do niego blondynkę. Nie spodziewał się tego, że Stella może być taka silna. Mimo swoich licznych prób nie udało mu się wyswobodzić się z jej uściski, co niepokoiło go jeszcze bardziej. Bo co będzie jeśli dziewczyna będzie chciała posunąć się dalej. Nie mógł na to pozwolić. Dlatego jeszcze raz spróbował się
uwolnić. Przywołał w pamięci obraz Kim i.. udało mu się. Na twarzy szatyna pierwszy raz od kilku minut zagościł uśmiech. Crawford dawała mu wielką siłę. Dzięki niej czuł, że może wszystko.
uwolnić. Przywołał w pamięci obraz Kim i.. udało mu się. Na twarzy szatyna pierwszy raz od kilku minut zagościł uśmiech. Crawford dawała mu wielką siłę. Dzięki niej czuł, że może wszystko.
Stella: Wiesz Jack pomyślałam sobie, że już czas na następny krok... - odparła nieśmiało zbliżając się do Brewera. Jack słysząc te słowa odsunął się jak najdalej mógł, przez co spadł z łóżka Cook i wylądował na podłodze. - To nie boli Jack! - zaśmiała się, po czym podeszła do szatyna. - No chodź tu - wypowiadając te słowa, blondynka zbliżyła się do chłopaka na niebezpieczną odległość.
Jack: Nie! Nie! - krzyknął przerażony i potykając się o własne nogi wybiegł z pokoju.
Stella ruszyła za Jack'iem. Zatrzymała się jednak przy drzwiach, bo Brewer był już na schodach.
Stella: Jeszcze kiedyś cię dopadnę Jack'u Brewerze! Nie będziesz wiedział gdzie, nie będziesz wiedział kiedy, ale wiedz, że cię dopadnę...
***
Grace po raz kolejny wysłała Martinezowi zazdrosne spojrzenie. Ona i jej paczka nienawidzili Biebera, ale zapomniała o tym, że piosenkarz ma wiele wiernych fanek, które właśnie teraz bezkarnie obściskiwały JEJ chłopaka. Eddie próbował pocieszyć przyjaciółkę, lecz robił to z marnym skutkiem. Ściągnął nawet Milton i Julię, ale oni również nie mogli rozweselić brunetki.
W końcu Parkins nie wytrzymała i podeszła do Jerry'ego, po czym złapała go za rękę i odciągnęła go od tłumu nastolatek. Martinez widząc to cicho się zaśmiał, przestał jednak gdy Grace pstryknęła go w ucho.
Jerry: Dobra Grace, możesz robić co chcesz, ale nigdy nie dotykaj uszu! - zawołał rozmasowując bolące miejsce. Brunetka spojrzała na niego morderczym wzrokiem. Nie rozumiała, dlaczego 17-latek jej to robi. Przecież byli razem szczęśliwi, a on ewidentnie podrywał inne dziewczyny.- Chciałem, żebyś była zazdrosna - powiedział, ponieważ wyczytał w oczach brunetki wszystkie nurtujące ją pytania. - Brakuje mi ciebie... - Parkins nie mogła dalej słuchać tego co mówi. Zawiesiła ręce na szyi bruneta i gwałtownie wpiła mu się w usta.
Julia: To my może zostawimy was samych.. - szepnęła i wypchnęła Krupnicka i Jones'a z pomieszczenia.
***
Kim wykorzystała moment nieuwagi szatyna i szybko wymknęła się z salonu. Rozejrzała się z nadzieją, że gdzieś w tłumie ujrzy Jack'a. Nie widzieli się raptem godzinę, a ona już strasznie za nim tęskniła. Nie wyobrażała sobie dłuższej rozłąki z ukochanym. Dlatego postanowiła przeszukać każdy zakamarek wielkiej willi Cook, nieważne ile miało jej to zająć.
Jack: Kim! Kim! - krzyczał rozglądając się. Nie można wyobrazić sobie radości jaką odczuwała Crawford, gdy usłyszała głos Brewera.
Kim: Jack! - zawołała kierując się w stronę głosu.. niestety pogoń za chłopakiem nie była zbyt udana. Gdy tylko wydawało jej się, że jest już blisko słyszała swoje imię z drugiej strony domu. W końcu bezsilna i zmęczona wyszła na taras, po czym z westchnieniem oparła się o marmurową kolumnę. Kimberly obserwowała jasno świecące gwiazdy. To zawsze ją uspokajało.
Jack: Nareszcie.. - szepnął obejmując blondynkę. Oparł głowę na jej ramieniu i zaczął muskać szyję dziewczyny. Kimberly z wielkim uśmiechem na ustach zwróciła twarz w stronę szatyna. - Zmywamy się?
Kim: Zmywamy się - odparła zgodnie, po czym złapała chłopaka za rękę i upewniając się, że nikt ich nie widzi razem z Jack'iem ruszyli ratować ten wieczór..
♥♥♥
Ten rozdział nie jest taki zły... On jest okropny! Ale po miesiącu musiałam coś dodać. Mam nadzieję, że ta dość długa przerwa nie zmniejszyła liczby moich czytelniczek^^
W następnych, a dokładniej w następnym rozdziale relacje między Jack'iem, a Kim trochę się popsują.. dlaczego? Uznałam, że to opowiadanie jest trochę nudne, dlatego między nimi dojdzie do małej sprzeczki. Żeby się dowiedzieć czy przetrwają pierwszą kłótnię w związku, przeczytajcie następny rozdział :**
A mnie sie bardzo podoba, fajnie napisany, bardzo pozytywnie odbieram Twoje opowiadanie. :) Zycze weny i czekam na kolejny. Pozdrawiam, Paciaa. :*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3
OdpowiedzUsuńJerry przebrał się za Justina Biebera? ;D
Czekam na nn ;*
Biebs, serio?! hahah, Jerry wymiata xD Musiał wyglądać wprost komicznie.
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo mi się podoba, a opowiadanie nie jest nudne :) Rozłąka Kim i Jacka? No proszę, a to kłótliwe dzieciaczki!
Czekam na nn^^
Rozdział BOSKI
OdpowiedzUsuńOddawanie nie jest nudne
mam.nadzieję że ta kłótnia
to nic tak bardzo poważnego
kocham <3 i czekam na nn
Jezu super jest :)
OdpowiedzUsuńczekam na nn <3