Oczami Narratora
Odkąd Grace dowiedziała się całej prawdy o Kim i Jack'u nie odstępowała swojej przyjaciółki na krok. Kimberly cierpliwie znosiła uwagi i propozycje Parkins.
- To cudownie, że jesteście razem! Pasujecie do siebie! Och... Kim jeżeli teraz jesteście razem to możemy chodzić na podwójne randki! Nie wiem już mówiłam, że Jerry jest bardzo romantyczny! - innym razem z radości zaczynała śpiewać. Dzisiaj postawiła na śpiew.
Grace: A Kimka ma chłopaka! A Kimka ma chłopaka!
Kim: Grace rozumiem, że się cieszysz, ale nie musisz śpiewać!! Jeszcze ktoś się dowie!
Grace: Kim, ale to jest takie słodkie! Wy tworzycie idealną parę! A sposób w jaki Jack wyznał ci miłość był tak.. tak... - Parkins zamilkła szukając odpowiedniego słowa.
Kim: Romantyczny?
Grace: Tak.. romantyczny.
Kim: Bez przesady. Po prostu zaśpiewał mi piosenkę i powiedział, że też mnie kocha. - powiedziała to jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
Grace: Nie Kim ty nie rozumiesz... ZARAZ!
Kim: Co?
Grace: Powiedział, że TEŻ CIĘ KOCHA?
Kim: No w sumie to... tak.
Grace: Ale skąd wiedział, że go kochasz?
Kim: Nie wiem. Nie powiedział mi.
Grace: Nie powiedział SWOJEJ DZIEWCZYNIE?!- krzyknęła oburzona.
Kim: Grace uspokój się, bo ktoś cię usłyszy!
Grace: Kim uspokój się! To jest szkoła! Ludzie tu śpią, anie podsłuchują czyjeś rozmowy.
Kim: Jesteś pewna? - brunetka kiwnęła głową. - Ooo ALBERT!!
Albert: Kim widzę, że nareszcie zrozumiałaś co do mnie czujesz! - zawołał wyłaniając głowę zza szafek. Blondynka zignorowała jego słowa.
Kim: Czy ty nas podsłuchiwałeś??
Albert: Nie no coś ty! A teraz wybaczcie, ale muszę znaleźć faceta, który śpiewa pod oknem mojej przyszłej żony. - odszedł parę kroków, ale później zawrócił i niepewnie zwrócił swoją głowę w stronę Kim. - Ale to nie był Jack, prawda?? Bo wiesz... chciałbym dożyć naszego ślubu! Już wszystko zaplanowałem! Mamy już nawet wyznaczoną datę!! - powiedział i podał kartkę blondynce.
Kim: Przecież to pojutrze!!
Albert: Już nie mogę się doczekać! Przyjadę po ciebie o 8. Będziemy razem wybierać suknię ślubną! - Grace chciała mu przerwać, ale Kimberly ją uprzedziła.
Kim: Ja się tym zajmę!! - oznajmiła przyjaciółce po czym dmuchnęła Albertowi w ucho.
Albert: Nerd padł! - powiedział i zemdlał...
Kim: Wiejemy!
Po 2 sekundach Parkins i Crawford znajdowały się na drugim końcu szkoły..
Oczami Kim
Kiedy już znajdowałyśmy się w bezpiecznej odległości od Alberta wróciłyśmy do przerwanej rozmowy.
Grace: To jak myślisz?
Kim: Myślę, że nie powinnaś mówić o sama WIESZ CZYM!
Grace: Postaram się....... Ale skąd on wiedział, że go kochasz??
Kim: Już ci mówiłam, że nie wiem... Ale fakt! Skąd on wiedział? - po chwili zastanowienia zgodnie ustaliłyśmy, że.... to niemożliwe, żebyśmy kiedykolwiek się dowiedziały. Spojrzałam w kierunku schodów i mnie zamurowało. Lecz zdziwienie szybki minęło, a na jego miejscu pojawił się śmiech. - Grace twój chłopak chyba.. - nie mogłam przestać się śmieć więc zamiast czekać aż dokończę Parkins zwróciła głowę w kierunku schodów.
Grace: O mój Boże! Ale jak on...
Kim: Nie mam pojęcia, ale musiał się chłopak postarać!!
Jack: Co cię tak bawi Kimmy? - spytał i pocałował mnie w policzek.
Grace: Kim.. powiedz mi.. dlaczego twój chłopak podchodzi do ciebie i całuje cię w policzek, a mój chłopak... siedzi na różowym koniu i daje całej szkole do zrozumienia, że to królowa jednorożców, która przyleciała prosto z Kucykolandii?!
Kim: Grace... myślę Jerry zamienił się mózgiem z jakąś sześciolatką.
Jack: Albo z jakimś jednorożcem!
Grace: Nie pomagasz Jack! A tak w ogóle to mam dla was małą radę... Jeżeli chcecie, żeby nikt się nie dowiedział o tym, że ze sobą chodzicie to lepiej nie stójcie na środku korytarza przytuleni do siebie!! - zawołała i odeszła.
Jack: Co jej się stało?
Kim: No wiesz... niecodziennie możesz zobaczyć swojego chłopaka na jednorożcu.
Jack: Jeżeli chodzi o Jerry'ego to chyba można!
Milton/Eddy: Co można? - spytali podchodząc do nas.
Jack: Zobaczyć Jerry'ego na jednorożcu!
Milton: Jack jednorożce nie istnieją!
Jack: Jemu to powiedz!
Milton: O co ci chodzi Jack?
Eddy: Serio nie słyszałeś Jerry'ego?
Milton: Nie! Słyszałem tylko jak ktoś wrzeszczy coś o królowej jednorożców i Kucykolandii.
Kim: To właśnie był Jerry.,
Milton: Och... Słyszeliście? To dzwonek. Pa!! - powiedział i jak najszybciej się dało wbiegł do klasy.
Jack: Kim odwołuję to co mówiłem! Jerry zamienił się mózgiem z Miltonem!
Kim: To całkiem możliwe..
Eddy: Wiem, że bardzo lubicie mówić o geniuszu Jerry'ego, ale może pójdziemy na lekcje?
Jack: Eddy mamy jeszcze dużo czasu!
Eddy: Dzwonek był 10 minut temu!
Kim: Co?! Czemu nic nam powiedziałeś?! Jack pamiętasz co mówił dyrektor?
Jack: Że Jerry jest najmądrzejszym człowiekiem jakiego poznał?
Kim: Wiesz, że nie o to mi chodzi! Jeżeli jeszcze raz się... Chwilaa.. serio tak powiedział? Z kim on się zadaje?? Z klownami?! - kiedy wypowiedziałam ostatnie słowo Brewer nerwowo się rozejrzał. O co mu cho... Aaa.. Jack boi się klownów. - Nie, nie, nie!! Jack przepraszam! Nie chciałam! Chodź tu! - powiedziałam. Ale chłopak mnie nie przytulił .Zrobił coś czego się nie spodziewałam.. (nie martwcie się nie pocałował jej ;*)... zrobił krok w moją stronę, a potem ujął moją dłoń... odwrócił się i w nieznanych dla mnie okolicznościach znalazłam się na jego plecach. Szatyn zaczął się kierować w stronę wyjścia.
Jack: Ha ha! A teraz Kimmy.. na wagary!
Pan M: Nwet o tym nie myśl Brewer! - zawołał kiedy koło nas przechodził. Nie wiem dlaczego, ale Jack.. go posłuchał. Wrócił tam gdzie wcześniej staliśmy i postawił mnie na ziemię.
Kim: Co to miało być?!
Jack: Chciałem cię ochronić przed wywaleniem z drużyny cheerleaderek!
Kim: Aww Jack.. to miłe! Dziękuję! - powiedziałam i przytuliłam chłopaka. - Bo wiesz... jakby mnie wywalili chłopacy przestaliby się mną interesować! - normalnie bym tego nie powiedziała, ale chciałam zobaczyć jego reakcję.
Jack: Kim, wiem że chłopacy nigdy nie przestaną się tobą interesować i że nigdy nie przestaniesz się im podobać. A ty wiesz, że najbardziej zakochany w tobie facet stoi teraz...
Eddy: Jesteście razem! - krzyknął tym samym przerywając wypowiedź Jack'a.
Kim: Eddy?! Ty cały czas tu stałeś?!?
Jack: Powiedz, że nic nie słyszałeś!
Eddy: Przykro mi Jack, ale słyszałem każde słowo. I jedyne logiczne wyjście to to, że jesteście razem!
Kim: Eddy o czym ty gadasz?! Że niby ja i Jack?! Przecież my nigdy, nigdy w życiu nie mogl;ibyśmy być razem!
Eddy: Ale ostatnio ciągle się przytulacie i ja myślałem.. myślałem, że.. - mówił nic nie rozumiejąc.
Jack: To źle myślałeś! Wyobrażasz sobie mnie i Kim razem?
Eddy: Właściwie to..
Jack: No właśnie ja też nie! Wiesz co ja myślę! Brak dziewczyny kompletnie pomieszał ci w głowie!
Eddy: Masz rację! Co ja sobie myślałem! Przecież wy do siebie kompletnie nie pasujecie! To może... chodźmy już na lekcje! - powiedział zmieszany i wszedł do klasy.
Kim: Że do siebie nie pasujemy? No wiesz co? - mruknęła pod nosem.
Ja i Jack odetchnęliśmy z ulgą i poszliśmy w jego ślady...
Brewer i Crawford niezauważeni wślizgnęli się do klasy i usiedli w ostatniej ławce. Szatyn objął swoją dziewczynę, która spojrzała na niego. W tej pozycji siedzieli aż do momentu kiedy do klasy wpadł Jerry na swoim rumaku...
Pan T: Aaa! Martinez co to ma być?!
Jerry: Jak to co? Nigdy nie widział pan jednorożca?
Pan T: Jednorożca?! Czy ty powiedziałeś jednorożca?! Mam uczulenie na jednorożce! - zawołał po czym podbiegł do okna, otworzył je, a później przez nie wyskoczył.. Martinez nie zwracał uwagi na nauczyciela. "Jednorożec" zawiózł Jerry'ego wprost do ławki, w której siedziała Grace.
Jerry: Czy zechce się pani udać ze mną na małą wycieczkę? - zapytał i wyciągnął ku niej rękę.
Grace: Jak dla mnie spoko! - powiedziała znudzona lekcją historii prowadzoną przez najnudniejszego człowieka na Ziemi..który obecnie leżał w krzakach.
Gdy Parkins dosiadła przyjaciela swojego chłopaka, wszyscy uczniowie wstali i zaczęli klaskać. Para opuściła klasę i Udała się w stronę "zachodzącego słońca"
Jack: Jeżeli Thomson leży teraz w krzakach to znaczy, że lekcje są odwołane!! - po tych słowach klasa opustoszała. Kim i Jack czekali aż wszyscy opuszczą szkołę Tak więc 5 minut stali przy szafkach rozmawiając. Kiedy już upewnili się, że nikogo w pobliżu nie ma para chwyciła się za ręce i sami powolnym krokiem ruszyli w stronę wyjścia.
Kim: Oni (Grace i Jerry jakby ktoś nie wiedział) są tacy szczęsliwi!
Jack: Kimmy... nikt nigdy nie będzie bardziej szczęśliwy ode mnie! - powiedział zatrzymując się.
Kim: Dlaczego?
Jack: Bo ten dzień, w którym zgodziłaś się uczynić ze mnie chłopaka najcudowniejszej dziewczyny na świecie sprawił, że stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi.
Kim: Och Jack.. ja też cię kocham!
Jack: Nikt nie kocha nikogo bardziej niż ja kocham ciebie! - odparł. Podniósł blondynkę i raz nią zakręcił.
Kim: Naprawdę? - spytała gdy chłopak przygwoździł ją do szafek.
Jack: Jestem tego pewny!
Kim: Hmm. udowodnij to!
Jack: Bardzo chętnie. - powiedział i zaczął się do niej zbliżać. Natomiast Kimberly zarzuciła chłopakowi ręce na szyję.
Już byli tak blisko, ich usta już się zetknęły... kiedy zadzwonił dzwonek. Szybko się od siebie oderwali. Nie musieli nic mówić. Po raz kolejny im przerwano...Brewer miał już tego dość. Szatyn krzyknął, a blondynka tylko się zaśmiała.
Kim: No chodź! - zawołał łapiąc chłopaka za ręke. I tak oto trzymając się za ręce udali się do wyjścia.
Para nie wiedziała jednak, że ktoś ich obserwuje. A tym kimś była.... Donna. Wydawałoby się, że dziewczyna wybuchnie dowiadując się takiej rzeczy. Ona jednak tylko szyderczo się uśmiechnęła.
Donna: Proszę, proszę.. mamy nową parę - powiedziała kpiąco.. Nie przejęła się tym, że Jack spotyka się z Kimberly. Była pewna, że uda jej się odbić chłopaka. Ale jeszcze nie teraz.. Teraz miała tylko jeden cel. Pogrążyć Kim...
Odkąd Grace dowiedziała się całej prawdy o Kim i Jack'u nie odstępowała swojej przyjaciółki na krok. Kimberly cierpliwie znosiła uwagi i propozycje Parkins.
- To cudownie, że jesteście razem! Pasujecie do siebie! Och... Kim jeżeli teraz jesteście razem to możemy chodzić na podwójne randki! Nie wiem już mówiłam, że Jerry jest bardzo romantyczny! - innym razem z radości zaczynała śpiewać. Dzisiaj postawiła na śpiew.
Grace: A Kimka ma chłopaka! A Kimka ma chłopaka!
Kim: Grace rozumiem, że się cieszysz, ale nie musisz śpiewać!! Jeszcze ktoś się dowie!
Grace: Kim, ale to jest takie słodkie! Wy tworzycie idealną parę! A sposób w jaki Jack wyznał ci miłość był tak.. tak... - Parkins zamilkła szukając odpowiedniego słowa.
Kim: Romantyczny?
Grace: Tak.. romantyczny.
Kim: Bez przesady. Po prostu zaśpiewał mi piosenkę i powiedział, że też mnie kocha. - powiedziała to jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
Grace: Nie Kim ty nie rozumiesz... ZARAZ!
Kim: Co?
Grace: Powiedział, że TEŻ CIĘ KOCHA?
Kim: No w sumie to... tak.
Grace: Ale skąd wiedział, że go kochasz?
Kim: Nie wiem. Nie powiedział mi.
Grace: Nie powiedział SWOJEJ DZIEWCZYNIE?!- krzyknęła oburzona.
Kim: Grace uspokój się, bo ktoś cię usłyszy!
Grace: Kim uspokój się! To jest szkoła! Ludzie tu śpią, anie podsłuchują czyjeś rozmowy.
Kim: Jesteś pewna? - brunetka kiwnęła głową. - Ooo ALBERT!!
Albert: Kim widzę, że nareszcie zrozumiałaś co do mnie czujesz! - zawołał wyłaniając głowę zza szafek. Blondynka zignorowała jego słowa.
Kim: Czy ty nas podsłuchiwałeś??
Albert: Nie no coś ty! A teraz wybaczcie, ale muszę znaleźć faceta, który śpiewa pod oknem mojej przyszłej żony. - odszedł parę kroków, ale później zawrócił i niepewnie zwrócił swoją głowę w stronę Kim. - Ale to nie był Jack, prawda?? Bo wiesz... chciałbym dożyć naszego ślubu! Już wszystko zaplanowałem! Mamy już nawet wyznaczoną datę!! - powiedział i podał kartkę blondynce.
Kim: Przecież to pojutrze!!
Albert: Już nie mogę się doczekać! Przyjadę po ciebie o 8. Będziemy razem wybierać suknię ślubną! - Grace chciała mu przerwać, ale Kimberly ją uprzedziła.
Kim: Ja się tym zajmę!! - oznajmiła przyjaciółce po czym dmuchnęła Albertowi w ucho.
Albert: Nerd padł! - powiedział i zemdlał...
Kim: Wiejemy!
Po 2 sekundach Parkins i Crawford znajdowały się na drugim końcu szkoły..
Oczami Kim
Kiedy już znajdowałyśmy się w bezpiecznej odległości od Alberta wróciłyśmy do przerwanej rozmowy.
Grace: To jak myślisz?
Kim: Myślę, że nie powinnaś mówić o sama WIESZ CZYM!
Grace: Postaram się....... Ale skąd on wiedział, że go kochasz??
Kim: Już ci mówiłam, że nie wiem... Ale fakt! Skąd on wiedział? - po chwili zastanowienia zgodnie ustaliłyśmy, że.... to niemożliwe, żebyśmy kiedykolwiek się dowiedziały. Spojrzałam w kierunku schodów i mnie zamurowało. Lecz zdziwienie szybki minęło, a na jego miejscu pojawił się śmiech. - Grace twój chłopak chyba.. - nie mogłam przestać się śmieć więc zamiast czekać aż dokończę Parkins zwróciła głowę w kierunku schodów.
Grace: O mój Boże! Ale jak on...
Kim: Nie mam pojęcia, ale musiał się chłopak postarać!!
Jack: Co cię tak bawi Kimmy? - spytał i pocałował mnie w policzek.
Grace: Kim.. powiedz mi.. dlaczego twój chłopak podchodzi do ciebie i całuje cię w policzek, a mój chłopak... siedzi na różowym koniu i daje całej szkole do zrozumienia, że to królowa jednorożców, która przyleciała prosto z Kucykolandii?!
Kim: Grace... myślę Jerry zamienił się mózgiem z jakąś sześciolatką.
Jack: Albo z jakimś jednorożcem!
Grace: Nie pomagasz Jack! A tak w ogóle to mam dla was małą radę... Jeżeli chcecie, żeby nikt się nie dowiedział o tym, że ze sobą chodzicie to lepiej nie stójcie na środku korytarza przytuleni do siebie!! - zawołała i odeszła.
Jack: Co jej się stało?
Kim: No wiesz... niecodziennie możesz zobaczyć swojego chłopaka na jednorożcu.
Jack: Jeżeli chodzi o Jerry'ego to chyba można!
Milton/Eddy: Co można? - spytali podchodząc do nas.
Jack: Zobaczyć Jerry'ego na jednorożcu!
Milton: Jack jednorożce nie istnieją!
Jack: Jemu to powiedz!
Milton: O co ci chodzi Jack?
Eddy: Serio nie słyszałeś Jerry'ego?
Milton: Nie! Słyszałem tylko jak ktoś wrzeszczy coś o królowej jednorożców i Kucykolandii.
Kim: To właśnie był Jerry.,
Milton: Och... Słyszeliście? To dzwonek. Pa!! - powiedział i jak najszybciej się dało wbiegł do klasy.
Jack: Kim odwołuję to co mówiłem! Jerry zamienił się mózgiem z Miltonem!
Kim: To całkiem możliwe..
Eddy: Wiem, że bardzo lubicie mówić o geniuszu Jerry'ego, ale może pójdziemy na lekcje?
Jack: Eddy mamy jeszcze dużo czasu!
Eddy: Dzwonek był 10 minut temu!
Kim: Co?! Czemu nic nam powiedziałeś?! Jack pamiętasz co mówił dyrektor?
Jack: Że Jerry jest najmądrzejszym człowiekiem jakiego poznał?
Kim: Wiesz, że nie o to mi chodzi! Jeżeli jeszcze raz się... Chwilaa.. serio tak powiedział? Z kim on się zadaje?? Z klownami?! - kiedy wypowiedziałam ostatnie słowo Brewer nerwowo się rozejrzał. O co mu cho... Aaa.. Jack boi się klownów. - Nie, nie, nie!! Jack przepraszam! Nie chciałam! Chodź tu! - powiedziałam. Ale chłopak mnie nie przytulił .Zrobił coś czego się nie spodziewałam.. (nie martwcie się nie pocałował jej ;*)... zrobił krok w moją stronę, a potem ujął moją dłoń... odwrócił się i w nieznanych dla mnie okolicznościach znalazłam się na jego plecach. Szatyn zaczął się kierować w stronę wyjścia.
Jack: Ha ha! A teraz Kimmy.. na wagary!
Pan M: Nwet o tym nie myśl Brewer! - zawołał kiedy koło nas przechodził. Nie wiem dlaczego, ale Jack.. go posłuchał. Wrócił tam gdzie wcześniej staliśmy i postawił mnie na ziemię.
Kim: Co to miało być?!
Jack: Chciałem cię ochronić przed wywaleniem z drużyny cheerleaderek!
Kim: Aww Jack.. to miłe! Dziękuję! - powiedziałam i przytuliłam chłopaka. - Bo wiesz... jakby mnie wywalili chłopacy przestaliby się mną interesować! - normalnie bym tego nie powiedziała, ale chciałam zobaczyć jego reakcję.
Jack: Kim, wiem że chłopacy nigdy nie przestaną się tobą interesować i że nigdy nie przestaniesz się im podobać. A ty wiesz, że najbardziej zakochany w tobie facet stoi teraz...
Eddy: Jesteście razem! - krzyknął tym samym przerywając wypowiedź Jack'a.
Kim: Eddy?! Ty cały czas tu stałeś?!?
Jack: Powiedz, że nic nie słyszałeś!
Eddy: Przykro mi Jack, ale słyszałem każde słowo. I jedyne logiczne wyjście to to, że jesteście razem!
Kim: Eddy o czym ty gadasz?! Że niby ja i Jack?! Przecież my nigdy, nigdy w życiu nie mogl;ibyśmy być razem!
Eddy: Ale ostatnio ciągle się przytulacie i ja myślałem.. myślałem, że.. - mówił nic nie rozumiejąc.
Jack: To źle myślałeś! Wyobrażasz sobie mnie i Kim razem?
Eddy: Właściwie to..
Jack: No właśnie ja też nie! Wiesz co ja myślę! Brak dziewczyny kompletnie pomieszał ci w głowie!
Eddy: Masz rację! Co ja sobie myślałem! Przecież wy do siebie kompletnie nie pasujecie! To może... chodźmy już na lekcje! - powiedział zmieszany i wszedł do klasy.
Kim: Że do siebie nie pasujemy? No wiesz co? - mruknęła pod nosem.
Ja i Jack odetchnęliśmy z ulgą i poszliśmy w jego ślady...
Brewer i Crawford niezauważeni wślizgnęli się do klasy i usiedli w ostatniej ławce. Szatyn objął swoją dziewczynę, która spojrzała na niego. W tej pozycji siedzieli aż do momentu kiedy do klasy wpadł Jerry na swoim rumaku...
Pan T: Aaa! Martinez co to ma być?!
Jerry: Jak to co? Nigdy nie widział pan jednorożca?
Pan T: Jednorożca?! Czy ty powiedziałeś jednorożca?! Mam uczulenie na jednorożce! - zawołał po czym podbiegł do okna, otworzył je, a później przez nie wyskoczył.. Martinez nie zwracał uwagi na nauczyciela. "Jednorożec" zawiózł Jerry'ego wprost do ławki, w której siedziała Grace.
Jerry: Czy zechce się pani udać ze mną na małą wycieczkę? - zapytał i wyciągnął ku niej rękę.
Grace: Jak dla mnie spoko! - powiedziała znudzona lekcją historii prowadzoną przez najnudniejszego człowieka na Ziemi..który obecnie leżał w krzakach.
Gdy Parkins dosiadła przyjaciela swojego chłopaka, wszyscy uczniowie wstali i zaczęli klaskać. Para opuściła klasę i Udała się w stronę "zachodzącego słońca"
Jack: Jeżeli Thomson leży teraz w krzakach to znaczy, że lekcje są odwołane!! - po tych słowach klasa opustoszała. Kim i Jack czekali aż wszyscy opuszczą szkołę Tak więc 5 minut stali przy szafkach rozmawiając. Kiedy już upewnili się, że nikogo w pobliżu nie ma para chwyciła się za ręce i sami powolnym krokiem ruszyli w stronę wyjścia.
Kim: Oni (Grace i Jerry jakby ktoś nie wiedział) są tacy szczęsliwi!
Jack: Kimmy... nikt nigdy nie będzie bardziej szczęśliwy ode mnie! - powiedział zatrzymując się.
Kim: Dlaczego?
Jack: Bo ten dzień, w którym zgodziłaś się uczynić ze mnie chłopaka najcudowniejszej dziewczyny na świecie sprawił, że stałem się najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi.
Kim: Och Jack.. ja też cię kocham!
Jack: Nikt nie kocha nikogo bardziej niż ja kocham ciebie! - odparł. Podniósł blondynkę i raz nią zakręcił.
Kim: Naprawdę? - spytała gdy chłopak przygwoździł ją do szafek.
Jack: Jestem tego pewny!
Kim: Hmm. udowodnij to!
Jack: Bardzo chętnie. - powiedział i zaczął się do niej zbliżać. Natomiast Kimberly zarzuciła chłopakowi ręce na szyję.
Już byli tak blisko, ich usta już się zetknęły... kiedy zadzwonił dzwonek. Szybko się od siebie oderwali. Nie musieli nic mówić. Po raz kolejny im przerwano...Brewer miał już tego dość. Szatyn krzyknął, a blondynka tylko się zaśmiała.
Kim: No chodź! - zawołał łapiąc chłopaka za ręke. I tak oto trzymając się za ręce udali się do wyjścia.
Para nie wiedziała jednak, że ktoś ich obserwuje. A tym kimś była.... Donna. Wydawałoby się, że dziewczyna wybuchnie dowiadując się takiej rzeczy. Ona jednak tylko szyderczo się uśmiechnęła.
Donna: Proszę, proszę.. mamy nową parę - powiedziała kpiąco.. Nie przejęła się tym, że Jack spotyka się z Kimberly. Była pewna, że uda jej się odbić chłopaka. Ale jeszcze nie teraz.. Teraz miała tylko jeden cel. Pogrążyć Kim...
***
Długo mnie nie było, co?? Zaległości pod waszymi rozdziałami postaram się jak najszybciej nadrobić. A tymczasem... jak podoba się rozdział? I jak myślicie? Co planuje Donna? I czy jej plan dojdzie do skutku?? O i jeszcze jedno pytanie. Rozdziały mam pisać oczami Kim, oczami narratora czy z różnych perspektyw?
Świetny rozdział<3
OdpowiedzUsuńDonna... na stos z nią :D
Kocham i czekam na new:***
Dziękuję ;***
UsuńNa stos?? O nie! Jeszcze za wcześnie!!
CUDO!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńczekam na next<3
Jakie to jest CUDNE!! ♥
OdpowiedzUsuńLove!
Ciekawa jestem, co planuje Donna!
Oby nic, co rozdzieli mojego Kicka! ♥
Dziękuję <33
UsuńCudo!! :D
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy. :*
Dzięki :*
UsuńCudowny :**
OdpowiedzUsuńDonna NIE MOŻE rozdzielić Kicka ! Normalnie nie ma prawa :P
Czekam na nowy :**
Kocham ♥
Nikt mi tu Kick'a nie ma prawa rozdzielać- a zwłaszcza plastik, zrozumiano??
OdpowiedzUsuńCzekam na nn <3
<3
OdpowiedzUsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuńAle Donna ma nie rozdzielać kick'a zrozumiano?!
Kocham i czekam na nn ♥♥♥
Super rozdział
OdpowiedzUsuńmega genialny przepraszam,ze wcześniej nie komentowałam,ale nie miałam czasu nauka i jeszcze raz nauka nawet nie miałam czasu na napisanie u siebie rozdział wiec ze teraz znów powracam do czytania i zobaczysz więcej moich komentarzy ode mnie
Fajny blog ^^
OdpowiedzUsuńto blog przyjaciółki http://kimmyijack.blogspot.com/ może wpadniesz?