Odkąd Jack i Kim zaczęli się spotykać żadne z nich nie mogło przestać się uśmiechać. Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Ich przyjaciele nie wiedzą, że coś między nimi się zmieniło. Nie wiedzą, ale dziwi ich zachowanie pary. Zawsze widzą ich przytulonych albo trzymających się za ręce. Nie umieją sobie tego wytłumaczyć. I chyba nit nie umie...
Kimberly Crawford właśnie wyszła z klasy. Dziwne było to, że nie towarzyszył jej Jack, ale Grace.
Grace: Kim możemy porozmawiać?
Kim: Jasne! - Crawford czuła się winna, że ostatnio spędza tak mało czasu z przyjaciółką. - Zaczekaj- powiedział, bo właśnie usłyszała dźwięk przychodzącego sms-a. Blondynka wyjęła telefon i odczytała wiadomość. Cicho zachichotała. - To Jack! - poinformowała przyjaciółkę.
Grace: I co takiego napisał?
Kim: A nic takiego.
Grace: To dlaczego się uśmiechasz.
Kim: A co? Już nawet uśmiechać się nie wolno?
Grace: Jasne, że można, ale ostatnio coś za często top robisz.
Kim: Wcale nie! - Parkins nie miała ochoty na kłótnie więc się z nią zgodziła.
Crawford po raz kolejny spojrzała na ekran telefonu i po raz kolejny się uśmiechnęła.
Kimberly Crawford właśnie wyszła z klasy. Dziwne było to, że nie towarzyszył jej Jack, ale Grace.
Grace: Kim możemy porozmawiać?
Kim: Jasne! - Crawford czuła się winna, że ostatnio spędza tak mało czasu z przyjaciółką. - Zaczekaj- powiedział, bo właśnie usłyszała dźwięk przychodzącego sms-a. Blondynka wyjęła telefon i odczytała wiadomość. Cicho zachichotała. - To Jack! - poinformowała przyjaciółkę.
Grace: I co takiego napisał?
Kim: A nic takiego.
Grace: To dlaczego się uśmiechasz.
Kim: A co? Już nawet uśmiechać się nie wolno?
Grace: Jasne, że można, ale ostatnio coś za często top robisz.
Kim: Wcale nie! - Parkins nie miała ochoty na kłótnie więc się z nią zgodziła.
Crawford po raz kolejny spojrzała na ekran telefonu i po raz kolejny się uśmiechnęła.
Tęsknie ;**
Jack
Kim: Grace może wpadniesz dzisiaj do mnie?
Grace: A co, Jack znudził się twoim towarzystwem? - spytała zgryźliwie.
Kim: Nie! Po prostu chciałam spędzić z tobą trochę czasu i przeprosić za to, że ostatnio w ogóle go dla ciebie nie miałam! - powiedziała, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Grace: Nie, to ja przepraszam nie powinnam na ciebie naskakiwać. To jak... zgoda?
Kim: Zgoda! - odparła rozpromieniona. Przez chwilę patrzyły na siebie nie wiedząc co powiedzieć. - To znaczy, że mogę liczyć na babski wieczór??
Grace: Babski wieczór? Tylko my.. bez chłopaków i bez Jack'a. - w odpowiedzi uzyskała tylko kiwnięcie głową. - O 20? - Crawford nie odpowiedziała tylko po raz setny spojrzała na ekran swojego telefonu. Blondynka przygryzła dolną wargę i nareszcie odpisała. Parkins widząc, że przyjaciółka raczej jej nie odpowie, odeszła.
Kim: O 20 będzie idealnie! - powiedziała podnosząc głowę. "Gdzie ona się podziała?? Pewnie jest już w klasie" - pomyślała.
Otworzyła szafkę, ale ku jej zdziwieniu wypadła z niej (z szafki nie z Kim, bo to by było dziwne xD) mała karteczka.
Godzinę później...
Kimberly siedziała gotowa na łóżku i wpatrywała się w okno szatyna. Brewer stał na środku pokoju i wybierał koszulę, którą ubierze na dzisiejsze spotkanie. Postanowiła mu pomóc.
Grace: A co, Jack znudził się twoim towarzystwem? - spytała zgryźliwie.
Kim: Nie! Po prostu chciałam spędzić z tobą trochę czasu i przeprosić za to, że ostatnio w ogóle go dla ciebie nie miałam! - powiedziała, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Grace: Nie, to ja przepraszam nie powinnam na ciebie naskakiwać. To jak... zgoda?
Kim: Zgoda! - odparła rozpromieniona. Przez chwilę patrzyły na siebie nie wiedząc co powiedzieć. - To znaczy, że mogę liczyć na babski wieczór??
Grace: Babski wieczór? Tylko my.. bez chłopaków i bez Jack'a. - w odpowiedzi uzyskała tylko kiwnięcie głową. - O 20? - Crawford nie odpowiedziała tylko po raz setny spojrzała na ekran swojego telefonu. Blondynka przygryzła dolną wargę i nareszcie odpisała. Parkins widząc, że przyjaciółka raczej jej nie odpowie, odeszła.
Kim: O 20 będzie idealnie! - powiedziała podnosząc głowę. "Gdzie ona się podziała?? Pewnie jest już w klasie" - pomyślała.
Otworzyła szafkę, ale ku jej zdziwieniu wypadła z niej (z szafki nie z Kim, bo to by było dziwne xD) mała karteczka.
"Spotkajmy się w parku o 16"
Jack
Kimberly odszukała go wzrokiem spośród tłumu uczniów. Właśnie rozmawiał z Miltonem, Eddy'm i Jerry'm. Ale całą uwagę skupiał na blondynce. Crawford przygryzła dolną wargę i ochoczo skinęła głową.
2 godziny później
Gdy w szkole rozbrzmiał dzwonek zwiastujący koniec zajęć Kim wybiegła ze szkoły. Przyjaciele byli zdziwieni jej zachowaniem, ale Crawford to nie obchodziło. W tej chwili liczyło się dla niej jedynie spotkanie z Jack'iem.
Kim: Mamo!!! Rose!! - zawołała gdy przekroczyła próg domu.
Pani C: Co się stało skarbie? - spytała wystraszona wybiegając z kuchni.
Kim: Mam się spotkać z Jack'iem w parku i mam tylko - spojrzała na zegarek. - godzinę 52 minuty i 43 sekundy.
Rose: Kim wiem, że Jack jest twoim chłopakiem, ale nie musisz panikować.
Kim: Masz rację Rose ja..... Chwila! Przecież ja nic ci o tym nie mówiłam! Mamo!
Pani C: Nie patrz tak na mnie to nie ja!
Kim: To skąd ona o tym wie? - spytała przez zaciśnięte zęby.
Pani C: Może ją o to zapytaj.
Kim: Nie mam czasu na rozsądne rozwiązania! Muszę się pospieszyć!! Rose! Skąd wiesz, że chodzę z Jack'iem?
Rose: Widziałam was!
Kim: Ale przecież zachowujemy się tak wcześniej!
Rose: Wcale nie.
Pani C: Ona ma rację skarbie! Trooooooszeczkę za często się przytulacie.
Rose: I jeżeli chcesz, żeby nikt się nie dowiedział warto by było nie trzymać go za rękę kiedy gdzieś wychodzicie.
Kim: Nieważne! Musicie mi pomóc wybrać ubranie na....
Pani C: Randkę?
Kim: To nie jest randka!
Pani C: Czyżby?
Kim: Tak! To jest... zwykłe spotkanie dwójki przyjaciół, którzy od pewnego czasu się spotykają.
Rose: O proszę cię... sama w to nie wierzysz! - Kimberly zignorowała siostrę. Spojrzała na zegarek i o mało co nie zemdlała.
Pani C: Kim! Co się dzieję?!
Kim: Została mi tylko godzina 46 minut i 12 sekund!
Pani C: Spokojnie! Nie panikuj!
Rose: Mamo ty chyba nigdy nie widziałaś jak Kim panikuje. Teraz jest baaardzo spokojna.
Crawford puściła mimo uszy słowa dwulatki i pobiegła do swojego pokoju wołając "Pospieszcie się!". Pani Crawford i Rose udały się do pokoju blondynki.
Kim: No dalej! Mamy mało czasu! Szybciej mamo! - zawołała wychodząc z pokoju.
Pani C: Kochanie wiesz, że szybciej nie mogę.
Kim: Dlaczego? - stała tam blisko 2 minuty - Och...... jesteś w ciąży.
Pani C: No co ty? - spytała siadając na łóżku w pokoju córki.
Kim nie odpowiedziała tylko uklęknęła przy szafie i zaczęła szukać odpowiedniego stroju. Po 10 minutach wstała i rozłożyła na łóżku wybrane przez siebie ubrania.
Pani C: Oj nie kotku! Zero spodni i zero dresów! Idziesz na randkę więc musisz wyglądać jak prawdziwa księżniczka.
Kim: Czy ty trochę nie przesadzasz mamo?
Pani C: Mówi ktoś kto właśnie odlicza sekundy do spotkania z "przyjacielem".
Kim: Raacja. To co według ciebie powinnam założyć?
Pani C: Jeszcze się pytasz? Idź szukać sukienki, a nie tu siedzisz!
Kim: Tak jest! - zasalutowała swojej mamie i wróciła do poszukiwań idealnego stroju. - Mam!! Mam! - zawołała i położyła swoją zdobycz na łóżku.
Rose: Wow. - westchnęła podziwiając dwie piękne sukienki.
Kim: To jak myślicie? Niebieska czy różowa? - spytała. Rose otrząsnęła się i podeszła do swojej rodzicielki. Po kilku minutach pani Crawford zabrała głos.
Pani C: Powinnaś założyć niebieską.
Kim: Dzięki! Teraz już wiem! Wybieram różową. - siostra i mama blondynki patrzyły na nią ze zdziwieniem. - Możecie już iść! No dalej! - ale one stały i wpatrywały się w dziewczynę. - No dobra! Pomogę wam! - powiedziała i wypchnęła je za drzwi.
Godzinę później...
Kimberly siedziała gotowa na łóżku i wpatrywała się w okno szatyna. Brewer stał na środku pokoju i wybierał koszulę, którą ubierze na dzisiejsze spotkanie. Postanowiła mu pomóc.
"W niebieskiej będzie ci lepiej"
Chłopak odwrócił głowę w stronę okna, ale nigdzie nie mógł dostrzec blondynki. Crawford chciała, żeby Jack zobaczył ją dopiero w parku, więc schowała się za łóżkiem.
"Ładnie to tak podglądać?"
"Ja wcale cię nie podglądam! Ja obserwuję z ukrycia"
Kim ostrożnie wynużyła głowę zza łóżka i spojrzała w okno. Ale w pokoju szatyna nikogo nie było. "Gdzie on jest?" - pomyślała blondynka. Nagle ją olśniło. Spojrzała na zegarek.
Kim: O nie... - za 10 minut powinna być w parku.
Jak najszybciej się dało wybiegła z domu i udała się do parku. Po kilku minutach była na miejscu. Rozejrzała się, ale nigdzie nie mogła zobaczyć chłopaka. Odwróciła się z zamiarem odejścia lecz w tej chwili ktoś zakrył jej oczy, dłońmi.
??: Zgadnij kto...
Kim: Jack...
Jack: Skąd wiedziałaś, że to ja?
Kim: No wiesz... ciebie poznałabym wszędzie. - Brewer się uśmiechnął. - I tylko ty tak robisz. - uśmiech z jego twarzy powoli znikał. - I jeśli chcesz, żeby nikt cię nie poznał to lepiej nic nie mów. - teraz szatyn wyglądał na urażonego, ale po chwili znów się rozpromienił.
Jack: Czy ty o czymś nie zapomniałaś?
Kim: Nie....
Jack: Jesteś pewna?
Kim: Nie..
Jack: To ci przypomnę! - powiedział i wskazał na swój policzek. Blondynka delikatnie się uśmiechnęła i pocałowała chłopaka w policzek.
Kim: To.. po co kazałeś mi przyjść?
Jack: Zamknij oczy.
Kim: Co? - blondynka spojrzała na niego podejrzliwie.
Jack: Po prostu zamknij oczy. - Crawford wykonała jego polecenie. Niedługo później poczuła jak Brewer ujmuję jej dłoń. Po kilku minutach byli na miejscu.
Kim: Mogę już otworzyć oczy?
Jack: Teraz tak! - oczom blondynki ukazało się przepiękne miejsce. Ich miejsce. Ale nie takie jak zawsze. Na moście rozsypane były płatki róż układające się w serce, a w nim wielki napis "Jack i Kim FOREVER TOGETHER" Crawford zrobiła krok w stronę "serca" (trochę dziwnie brzmi xD)
Jack: Nie tak szybko! - zdziwiona blondynka zwróciła głowę ku chłopakowi. - To nie wszystko! - powiedział i obrócił dziewczynę tak, że wpadła mu w ramiona.
Kim: Jak to nie wszystko? - spytała podnosząc głowę.
Jack: Zobaczysz - odparł uśmiechnięty i pociągnął ją za sobą.
Kimberly zobaczyła drzewo, a pod nim koc.
Kim: Czyli, że piknik?
Jack: Piknik. - para usiadła na kocu i zaczęła rozmawiać.
Wieczorem...
Jack i Kim siedzieli na moście wpatrując się w gwiazdy. Kimberly oparła głowę o ramię chłopaka i spojrzała na "serce".
Kim: Razem?
Jack: Na zawsze. - powiedział po czym złączył ich dłonie.
Tymczasem u Grace...
Brunetka stała przed domem przyjaciółki i czekała aż ktoś otworzy jej drzwi. Zrobiła to mama blondynki.
Pani C: Witaj Grace.
Grace: Dzień dobry pani! Jest może Kim?
Pani C: Niestety wyszła, ale wejdź poczekasz na nią.
Grace: Dobrze, dziękuję! - powiedziała wchodząc do domu Crawford. Od tak dawna nie spędzała czasu z przyjaciółką, że teraz nawet nieobecność przyjaciółki nie zepsuła jej humoru.
Weszła do pokoju Kim i usiadła na łóżku. Siedziała tam i czekała. Minęła godzina, druga, ale blondynki nadal nie było. Wściekła wstała i opuściła dom przyjaciółki.
Następnego dnia...
Kimberly od rana próbowała porozmawiać z Parkins, ale ta nie chciała jej słuchać.
Grace: Powiedz o czym chciałaś ze mną porozmawiać?! Olałaś mnie!
Kim: Wcale!
Grace: Serio?! A nasz "babski wieczór"?!
Kim: Babski... och.. przepraszam Grace. Ja zapomniałam, byłam z...
Grace: Z Jack'iem?! - blondynka niepewnie skinęła głową. - Wiedziałam! Słuchaj wiem, że jesteś w nim zakochana, ale to nie znaczy, że masz z nim spędzać każdą wolną chwilę i olewać swoich przyjaciół!
Kim: Tak wiem! Przepraszam! Ale mogę ci to wyjaśnić...
Grace: Tego się nie da wyjaśnić! - Crawford puściła to mimo uszu i odciągnęła przyjaciółkę upewniając się, że nikt ich nie usłyszy.
Kim: Grace.. bo chodzi o to, że... ja i o.... że my
Grace: Wysłów się!
Kim: My jesteśmy razem! - powiedziała najszybciej jak mogła.
Grace: Co?
Kim: Jesteśmy razem. - przyjaciółki zaczęły piszczeć i skakać z radości. Zapomniały o jednym. Że są w szkole. Przypomniały sobie o tym dopiero kiedy obok nich przeszedł dyrektor. - Uważam, że powinni nam więcej zadawać!
Grace: Zgadzam się z tobą. I sądzę, że powinno się odwołać wszystkie wolne dni. - kiedy tylko się upewniły, że w pobliżu nie ma żadnego nauczyciela wróciły do przerwanej czynności. - Ale.. ale jak?
Kim: Wszystko ci opowiem, ale najpierw musisz obiecać, że nikomu nie powiesz!
Grace: Ale dlaczego?
Kim: Po prostu obiecja!
Grace: No dobrze! Obiecuję!
Kim: W takim razie zapraszam na najromantyczniejszy film w dziejach! - po tych słowach obie się zaśmiały. - A tak na serio to.... - zaczęła i opowiedziała jej każdy szczegół wieczoru, którego z pewnością nigdy nie zapomni....
Jack: Nie tak szybko! - zdziwiona blondynka zwróciła głowę ku chłopakowi. - To nie wszystko! - powiedział i obrócił dziewczynę tak, że wpadła mu w ramiona.

Jack: Zobaczysz - odparł uśmiechnięty i pociągnął ją za sobą.
Kimberly zobaczyła drzewo, a pod nim koc.
Kim: Czyli, że piknik?
Jack: Piknik. - para usiadła na kocu i zaczęła rozmawiać.
Wieczorem...
Jack i Kim siedzieli na moście wpatrując się w gwiazdy. Kimberly oparła głowę o ramię chłopaka i spojrzała na "serce".
Kim: Razem?
Jack: Na zawsze. - powiedział po czym złączył ich dłonie.
Tymczasem u Grace...
Brunetka stała przed domem przyjaciółki i czekała aż ktoś otworzy jej drzwi. Zrobiła to mama blondynki.
Pani C: Witaj Grace.
Grace: Dzień dobry pani! Jest może Kim?
Pani C: Niestety wyszła, ale wejdź poczekasz na nią.
Grace: Dobrze, dziękuję! - powiedziała wchodząc do domu Crawford. Od tak dawna nie spędzała czasu z przyjaciółką, że teraz nawet nieobecność przyjaciółki nie zepsuła jej humoru.
Weszła do pokoju Kim i usiadła na łóżku. Siedziała tam i czekała. Minęła godzina, druga, ale blondynki nadal nie było. Wściekła wstała i opuściła dom przyjaciółki.
Następnego dnia...
Kimberly od rana próbowała porozmawiać z Parkins, ale ta nie chciała jej słuchać.
Grace: Powiedz o czym chciałaś ze mną porozmawiać?! Olałaś mnie!
Kim: Wcale!
Grace: Serio?! A nasz "babski wieczór"?!
Kim: Babski... och.. przepraszam Grace. Ja zapomniałam, byłam z...
Grace: Z Jack'iem?! - blondynka niepewnie skinęła głową. - Wiedziałam! Słuchaj wiem, że jesteś w nim zakochana, ale to nie znaczy, że masz z nim spędzać każdą wolną chwilę i olewać swoich przyjaciół!
Kim: Tak wiem! Przepraszam! Ale mogę ci to wyjaśnić...
Grace: Tego się nie da wyjaśnić! - Crawford puściła to mimo uszu i odciągnęła przyjaciółkę upewniając się, że nikt ich nie usłyszy.
Kim: Grace.. bo chodzi o to, że... ja i o.... że my
Grace: Wysłów się!
Kim: My jesteśmy razem! - powiedziała najszybciej jak mogła.
Grace: Co?
Kim: Jesteśmy razem. - przyjaciółki zaczęły piszczeć i skakać z radości. Zapomniały o jednym. Że są w szkole. Przypomniały sobie o tym dopiero kiedy obok nich przeszedł dyrektor. - Uważam, że powinni nam więcej zadawać!
Grace: Zgadzam się z tobą. I sądzę, że powinno się odwołać wszystkie wolne dni. - kiedy tylko się upewniły, że w pobliżu nie ma żadnego nauczyciela wróciły do przerwanej czynności. - Ale.. ale jak?
Kim: Wszystko ci opowiem, ale najpierw musisz obiecać, że nikomu nie powiesz!
Grace: Ale dlaczego?
Kim: Po prostu obiecja!
Grace: No dobrze! Obiecuję!
Kim: W takim razie zapraszam na najromantyczniejszy film w dziejach! - po tych słowach obie się zaśmiały. - A tak na serio to.... - zaczęła i opowiedziała jej każdy szczegół wieczoru, którego z pewnością nigdy nie zapomni....
Ale świetny rozdział!! :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga. <3
Czekam na kolejny. :)
Dzięki ;**
UsuńOM podział BOSKI
OdpowiedzUsuńJack jest naprawdę słodki
cieszę się że odwiesialas opowiadanie
bo je KOCHAM <3333
dawaj SZYBKO NASTĘPNY rodzial !!!
Dziękuję <33
Usuńboski :**
OdpowiedzUsuńwarto było czekać <33 czyli Grace wie.. no i dowiedzą się wszyscy xd jak to Grace x)
czekam na nn:*
Dzięki skarbie :*
Usuńsuper rozdział <3
OdpowiedzUsuńdobre, że wróciłaś :D
czekam na nn :** ♥
Dziękuję ♥
UsuńCudo ♥
OdpowiedzUsuńAle ty masz wielki talent !!! <3
Kick :*
Normalnie skaczę i piszczę, bo Kim i Jack są razem :**
Dobrze, że wróciłaś :>
Kocham i czekam na nn ♥
Dziękuję kochana ♥
UsuńBoskie to!
OdpowiedzUsuńGace już wie, że mamy Kicka!!
Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłaś!
Dopiero wróciłam z wycieczki, dlatego nie skomentowałam poprzednich postów,
za co serdecznie przepraszam!
Kocham! I Czekam na nowy! <33
Dzięki skarbie <33
UsuńNie szkodzi, że nie skomentowałaś wcześniejszych postów :D
Cudowny <3
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że nie skomentowałam wczoraj tamtej notki i rozdziału, ale nocowała u mn koleżanka i nie mogła :D
Mam nadzieję, że się nie gniewasz :)
Rozdział jest cudowny i słodki :**
Kocham <333
i czekam na nn <3
Aaaaaa..... Cudo!
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
Och... Cudowny rozdział <3
OdpowiedzUsuńKocham i z niecierpliwością czekam na nn:*
Oh jak wspaniale :D
OdpowiedzUsuńJak słodko :3
kocham to opo :**
Skarbie świetny rozdział :**
Kocham i czekam na nn :**
Ty kochanie moje<3 pisz pisz ;* Mrrr ty taka xD niedługo twoje urodzinki <3
OdpowiedzUsuńNom :) Już w następną sobotę :D
OdpowiedzUsuńAna Howard/ nie chcę mi się logować :/
BOSKI!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń3♥3♥3♥3♥3