Nastolatkowie nie mogli uwierzyć w to co przed chwilą usłyszeli. Zamykają dojo.. miejsce, w którym zaczęła się ich przyjaźń, miejsce ich spotkań, miejsce, które tak bardzo kochali..Przeżyli tam tyle pięknych chwil. A teraz to wszystko miało się skończyć.
Na usta wszystko cisnęło się tylko jedno pytanie: Dlaczego?
Rudy: Brakuje nam funduszy.. - krótka, prosta odpowiedź, a jednak przez nich nie zrozumiana. Nie rozumieli jak mogło brakować im funduszy. Przecież byli najlepszym dojo w sieci Bobby'ego Wasabiego. - Nie mówiłem wam tego wcześniej, ale mam długi i dopóki ich nie spłacę, dojo będzie zamknięte.
Nikt nie wiedział kto był bardziej przygnębiony.. Rudy, Bobby czy uczniowie, którzy tak chętnie uczęszczali na treningi do dojo. Każdy z nich miał powód do smutku. Ten sam powód.. rozstanie. Bez dojo Rudy nie będzie miał tak wielu okazji spotkania się ze swoimi przyjaciółmi..
Bez dojo nic już nie będzie takie samo..
Bobby: Chyba już pójdę.. nie chcę, żebyście widzieli jak płaczę - odparł, a po chwili kilka malutkich łez spłynęło mu po policzku. - Za późno! - zawołał i wybiegł z dojo.
Eddie: Rudy czy to znaczy, że my..
Rudy: Nawet o tym nie myśl Eddie! Nie rozstajemy się na długo.
Kim: Ale jednak się rozstajemy..
Grace: Rudy my.. będziemy tęsknić.
Parkins tak jak i reszta uznała, że to czas się pożegnać.
Rudy: Hej.. nie żegnajmy się jeszcze! Dojo mam zamknąć dopiero jutro.. co powiecie na mały trening?
Kim: Chętnie.
Jack: Chodźmy się przebrać..
***
Po kilku minutach przybici uczniowie wyszli z szatni. Bardzo chcieli pomóc Rudy'emu.. tylko nie wiedzieli jak. Postanowili po prostu się uśmiechać i pokazać Gielespiemu, że nie wszystko stracone. Jednak nie mogli tego zrobić.. nie umieli się uśmiechnąć.. nie teraz.
Ten trening był inny niż wszystkie. Przyjaciele nie ćwiczyli.. siedzieli na macie i wspominali wszystko co działo się w dojo.
Dla wszystkich dojo było tylko budynkiem, dla nich było drugim domem. Spędzali tam każdą wolną chwilę, i każdą chwilę teraz wspominali.
Eddie: Pamiętacie kiedy zdobyłem pomarańczowy pas?
Grace: Eddie.. tego nie dało się zapomnieć - Jones delikatnie się uśmiechnął.
Kim: No właśnie, biegałeś.. nie.. skakałeś ciesząc się jak dziecko i wymachiwałeś tym pasem wszystkim przed oczami.
Eddie: Taaak, to były czasy - powiedział przypominając sobie każdy szczegół tego dnia.
Właśnie.. to były czasy. Wszyscy dobrze pamiętali jak zapisali się do dojo. Dzień, w którym to zrobili na zawsze odmienił ich życie. Żadne z nich nie chciało nawet myśleć co by się stało, gdyby Kim nie zobaczyła prawdziwego oblicza Ty'a i gdyby Jack nie przejechał wtedy przez ścianę w dojo. Ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej.
Tymczasem Kim, Jack, Jerry, Eddie, Milton i Grace są wojownikami Wasabiego. I będę nimi jeszcze przez jakieś dwie godziny.
Jerry: A pamiętacie jak utknąłem między ścianami w dojo?
Jack: Tak.. a ja i Milton musieliśmy cię wyciągnąć.
Milton: Dzięki, że mi przypomniałeś Jerry. Długo próbowałem wybić sobie z głowy widok ściany zrywającej z ciebie spodnie. Na szczęście twoja osoba mi to przypomniała - odparł z ironią w głosie.
Grace: Zaraz.. ściana zerwała z ciebie spodnie? Ktoś mi powie jak to jest możliwe?
Kim: To Jerry! Z nim wszystko jest możliwe..Głownie dlatego, że jest nienormalny.
Jery: Dziękuję Kim, jeszcze nigdy nikt nie powiedział mi czegoś tak miłego..
Tak.. to cały Jerry. Nieogarnięty, ale wrażliwy. Pewnie dlatego po chwili zaczął płakać.
Grace: Jerry, kochanie co się stało?
Jerry: Zamykają nasze kochane dojo, a ja tak je kocham! No, bo jak można nie kochać, naszego kochanego dojo? - Parkins mocno przytuliła swojego chłopaka po czym wyszeptała "Wszystko będzie dobrze". W tym czasie Crawford intensywnie nad czymś myślała. W pewnej chwili wstała i z determinacją w oczach spojrzała na przyjaciół.
Kim: Nie oddamy tego dojo. Słuchajcie jeszcze nie wszystko stracone! Możemy pomóc Rudy'emu.
On zawsze nam pomagał, teraz pora się odwdzięczyć..
♥♥♥
Tak.. odwieszam bloga :D Cieszycie się??
Jak widzicie to jeszcze nie koniec dojo. Mogę wam tyko, że zdradzi, że Kim wpadnie na pewien pomysł..
Jak myślicie, co wymyśli Kim?
Czy razem zdołają uratować dojo?
Wszystkiego dowiecie się w następnych rozdziałach.
Mam do was pewną prośbę. Chciałabym, żeby WSZYSTKIE osoby, które czytają tego bloga skomentowały tan rozdział. Chcę wiedzieć ile was jest..
Nie mogę uwierzyć, że ten blog ma aż 22 000 wyświetleń. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale.. dziękuję ♥
A tak w ogóle.. niedługo, dokładnie 4 lutego minie 6 miesięcy odkąd założyłam tego bloga :D
Dziękuję za to, że ze mną jesteście ♥ Kocham ♥
***
Po kilku minutach przybici uczniowie wyszli z szatni. Bardzo chcieli pomóc Rudy'emu.. tylko nie wiedzieli jak. Postanowili po prostu się uśmiechać i pokazać Gielespiemu, że nie wszystko stracone. Jednak nie mogli tego zrobić.. nie umieli się uśmiechnąć.. nie teraz.
Ten trening był inny niż wszystkie. Przyjaciele nie ćwiczyli.. siedzieli na macie i wspominali wszystko co działo się w dojo.
Dla wszystkich dojo było tylko budynkiem, dla nich było drugim domem. Spędzali tam każdą wolną chwilę, i każdą chwilę teraz wspominali.
Eddie: Pamiętacie kiedy zdobyłem pomarańczowy pas?
Grace: Eddie.. tego nie dało się zapomnieć - Jones delikatnie się uśmiechnął.
Kim: No właśnie, biegałeś.. nie.. skakałeś ciesząc się jak dziecko i wymachiwałeś tym pasem wszystkim przed oczami.
Eddie: Taaak, to były czasy - powiedział przypominając sobie każdy szczegół tego dnia.
Właśnie.. to były czasy. Wszyscy dobrze pamiętali jak zapisali się do dojo. Dzień, w którym to zrobili na zawsze odmienił ich życie. Żadne z nich nie chciało nawet myśleć co by się stało, gdyby Kim nie zobaczyła prawdziwego oblicza Ty'a i gdyby Jack nie przejechał wtedy przez ścianę w dojo. Ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej.
Tymczasem Kim, Jack, Jerry, Eddie, Milton i Grace są wojownikami Wasabiego. I będę nimi jeszcze przez jakieś dwie godziny.
Jerry: A pamiętacie jak utknąłem między ścianami w dojo?
Jack: Tak.. a ja i Milton musieliśmy cię wyciągnąć.
Milton: Dzięki, że mi przypomniałeś Jerry. Długo próbowałem wybić sobie z głowy widok ściany zrywającej z ciebie spodnie. Na szczęście twoja osoba mi to przypomniała - odparł z ironią w głosie.
Grace: Zaraz.. ściana zerwała z ciebie spodnie? Ktoś mi powie jak to jest możliwe?
Kim: To Jerry! Z nim wszystko jest możliwe..Głownie dlatego, że jest nienormalny.
Jery: Dziękuję Kim, jeszcze nigdy nikt nie powiedział mi czegoś tak miłego..
Tak.. to cały Jerry. Nieogarnięty, ale wrażliwy. Pewnie dlatego po chwili zaczął płakać.
Grace: Jerry, kochanie co się stało?
Jerry: Zamykają nasze kochane dojo, a ja tak je kocham! No, bo jak można nie kochać, naszego kochanego dojo? - Parkins mocno przytuliła swojego chłopaka po czym wyszeptała "Wszystko będzie dobrze". W tym czasie Crawford intensywnie nad czymś myślała. W pewnej chwili wstała i z determinacją w oczach spojrzała na przyjaciół.
Kim: Nie oddamy tego dojo. Słuchajcie jeszcze nie wszystko stracone! Możemy pomóc Rudy'emu.
On zawsze nam pomagał, teraz pora się odwdzięczyć..
♥♥♥
Tak.. odwieszam bloga :D Cieszycie się??
Jak widzicie to jeszcze nie koniec dojo. Mogę wam tyko, że zdradzi, że Kim wpadnie na pewien pomysł..
Jak myślicie, co wymyśli Kim?
Czy razem zdołają uratować dojo?
Wszystkiego dowiecie się w następnych rozdziałach.
Mam do was pewną prośbę. Chciałabym, żeby WSZYSTKIE osoby, które czytają tego bloga skomentowały tan rozdział. Chcę wiedzieć ile was jest..
Nie mogę uwierzyć, że ten blog ma aż 22 000 wyświetleń. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale.. dziękuję ♥
A tak w ogóle.. niedługo, dokładnie 4 lutego minie 6 miesięcy odkąd założyłam tego bloga :D
Dziękuję za to, że ze mną jesteście ♥ Kocham ♥
Czytam<3
OdpowiedzUsuńI uważam że masz talent więc kontynuuj i szybko dodawaj nexta
Czytam!
OdpowiedzUsuńRozdział boski! :)
Czytam, rozdzial fajny. Czekam na kolejny. Super piszesz. :D
OdpowiedzUsuńNo fajny, fajny :D
OdpowiedzUsuńOby Kim uratowała dojo! ;)
Czekam na nn^^
Boskie to! <3
OdpowiedzUsuńOby Kimi uratowała dojo!
Czekam na nn ;**
Cudo!
OdpowiedzUsuńKim musi uratować dojo :*
Kocham i czekam na nn <3
Myślę że każdy znajdzie sobie jakąś pracę dorywczą :-)
OdpowiedzUsuńTwoja Ann ;***
Nie mam pojęcia co wymyśli nasza Kimi
OdpowiedzUsuńAle pewnie coś szalonego
Rozdział cudowny
I takie małe pytanko pewnie mnie za nie będziesz chciałam zastrzelić ale co tam
Czy odwiesisz kiedyś bloga z projektami np w ferie
ZROBIĄ PROTEST, PRZYWIĄŻĄ SIĘ ŁAŃCUCHAMI DO DOJO! TAAAK!
OdpowiedzUsuńCzytałam.
OdpowiedzUsuńKocham i czekam na następny... ;)