sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 38


Paczka przyjaciół  miło spędziła wspólnie czas. Ale wszystko co dobre, szybko się kończy.. Rudy musiał wracać do pracy.
Gielespie z niechęcią wstał, po czym pożegnał się z nastolatkami. Kim, Jack, Grace, Milton, Jerry i Eddie przesiedzieli w parku jeszcze kilka godzin. Po raz pierwszy od zamknięcia dojo przyjaciele normalnie rozmawiali. Kimberly po wielu namowach przyjaciółki zgodziła się nawet iść z nią na zakupy.
Jack: Ściemnia się.
Eddie: Muszę iść, mama nie lubi kiedy wracam do domu po 19.
Milton: Eddie.. Jest 20:30..
Eddie: Co?! - zawołał zrywając się z miejsca. - Do jutra - powiedział i biegiem ruszył w stronę swego domu. Zmęczona Kimberly wstała z ławki. Widząc to, Jack również wstał.
Kim: Ja też już pójdę.
Jack: Odprowadzę cię - blondynka uśmiechnęła się. Brewer objął dziewczynę w talii i razem z nią udał się w drogę powrotną. Crawford odwróciła się jeszcze w stronę Grace, Jerry'ego oraz Miltona i z wielkim uśmiechem na ustach, pomachała przyjaciołom na pożegnanie.

***

Grace i Jerry zostali sami. Byli parą, ale od bardzo dawna nie spędzali ze sobą czasu. Zawsze wychodzili gdzieś z przyjaciółmi.
Jerry: Chodźmy już, co?
Grace: Tak.. chodźmy.
Parkins wraz ze swym chłopakiem szła przez park. W pewnej chwili latynos ujął rękę brunetki. Na twarzy dziewczyny pojawił się ledwie zauważalny uśmiech. Myślała jak zacząć rozmowę, jednak zamiast słów, przyszedł jej do głowy pewien pomysł.
Grace: Zimno mi.
Martinez słysząc te słowa natychmiast zdjął z siebie kurtkę i otulił nią ukochaną. Nie chciał popełnić tego samego, co rok temu, kiedy chodził z Miką. Przez te dwa słowa i jego idiotyczną odpowiedź, ich związek się rozpadł. Ale nie mógł się dziwić Mice.. w końcu dziewczyny nie lubią słyszeć "No to masz problem" w podobnych sytuacjach..

***

Rudy wrócił do pracy punktualnie, a jednak Phil nie był zadowolony z jego postawy. Zamknął restaurację i rozpoczął długi wykład o tym, jak wielką odpowiedzialność ma praca kelnera i kucharza.
Jeżeli zabraknie chociażby jednego, cały interes może się zawalić.
Rudy: Przecież jest jeszcze Tootsie.
Phil: Dałem jej dzisiaj wolne. Za ciężko pracuje. Ma prawo do odpoczynku.
Rudy: Jest jeszcze Jason - odparł oburzony zachowaniem pracodawcy, który w końcu był jego przyjacielem.
Phil: Jason choruje..
Rudy: A ja miałem 2 godziny wolnego. Pozwoliłeś mi wyjść!
Phil: Sądziłem, że wykorzystasz przerwę na lunch..
Rudy: A jak niby miałbym porozmawiać z dzieciakami przez 20 sekund?
Gielespie był wkurzony. Nie.. wkurzony to za mało powiedziane. Rudy myślał, że za chwilę wybuchnie.
Phil był jego przyjacielem, dał mu pracę, ale nie mógł dłużej wytrzymać Phila - pracodawcy. Znów chciał odzyskać Phila jakiego znał i jakiego lubił.. chciał odzyskać Phila - przyjaciela.
Phil: Cześć, co słychać? Wspaniale, dzięki, że pytasz..
Rudy: Nie widzieliśmy się przez 2 tygodnie! Chcę wiedzieć jak radzą sobie bez karate, co robią, a przez twoje zasady pracy nie mogę się wyrwać nawet na 2 sekundy! Odwalam tu całą brudną robotę, a ty tylko siedzisz i ani myślisz, żeby mi pomóc! Kto jest właścicielem  tej restauracji?!
Phil: Ja! I jako właściciel i twój szef.. ZWALNIAM CIĘ!

***

Milton przemierzał ciemne ulice Seaford. Postanowił, że zanim uda się do domu, odwiedzi swoją dziewczynę. Jednak zanim zdążył zapukać do drzwi usłyszał głos, którego dawno nie słyszał. To był głos senseia Czarnych Smoków. Słowa, które dobiegły jego uszu strasznie go przeraziły..
Ty: Tak Rudy! Szykuj się na zemstę! Niedługo stracisz wszystko co kochasz..

***

Kim siedziała  na łóżku w swoim pokoju odrabiając pracę domową. Wciąż wspominała jak śpiewała w parku razem z Jack'iem. Nigdy nie sądziła, że będzie zdolna do czegoś takiego. A teraz? Teraz wszystko zaczęło się układać. Pokonała lęk przed występami, spędziła miłe chwile w towarzystwie przyjaciół i powoli zbliżała się do kwoty, która jest potrzebna do spłacenia długu.
Kim: Gdzie ja znowu posiałam telefon? - spytała, gdy usłyszała, że dostała wiadomość. Po tym jak przetrząsnęła cały pokój przypomniała sobie, że ma go w kieszeni.

"Za 20 minut przed dojo"
                               Milton 

Zaskoczona wstała i założyła kurtkę. Wybiegła z domu i skierowała się w stronę galerii. Po drodze wpadła na Jerry'ego, Grace i Jack'a.
Jerry: Wiecie może o co mu chodzi?
Przyjaciele wzruszyli ramionami. Wiedzieli tylko, że kiedy Krupnick zaczyna być stanowczy, chodzi o coś bardzo ważnego.
Po kilku minutach dotarli na miejsce. Milton czekał na nich przy fontannie.
Milton: Gdzie Eddie?
Grace: Wątpię, że udało mu się wyrwać. Wiesz jaka jest jego mama.
Milton: Ale to ważne.. trudno.. musimy bez niego.
Jack: Mów o co chodzi!
Milton opowiedział przyjaciołom co usłyszał pod domem Julie. Jego słowa wszystkich przeraziły. Już wcześniej było trudno, a teraz wszystko może się skomplikować jeszcze bardziej..

 ♥♥♥
I jak rozdział? Bo moim zdaniem nie jest tak źle.. ostatnio zaczęły mi się podobać moje rozdziały.. chyba coś ze mną nie tak! Ale wracając do rozdziału, co myślicie?
Na jaki plan wpadł Ty?
Czy uda mu się go zrealizować?
Nienormalna ja założyła nowego bloga..

One people can change everything ♥

Pierwszy rozdział już jest ♥ Zapraszam ♥

7 komentarzy:

  1. Świetny :)
    Ty'owi się nie uda... Banda Wasabiego da radę pokrzyżować mu plany.
    Poza tym Ty i tak jest za głupi -,-
    Czekam na nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział
    co knuje Ty ? nie lubie go ughhh :/
    super piszesz ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne to! ♥
    Oj Ty...kiedy on się nauczy, że z Bandą Wasabiego nigdy nie wygra?
    hehe... czekam na nn;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie
    Coś czuję że będzie ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :*
    Co Ty kombinuje? I dlaczego Phil był taki surowy w stosunku do przyjaciela?
    Czekam na nn^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo *.*
    Na pewno plan Ty'a jak zwykle nie wypali :D
    A Phil był taki niemiły w stosunku do Rudiego O.o
    Kocham i czekam na nn :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam twojego bloga od wczoraj ale nadrobiłam zaległości i jest cudowny daj szybko nn:*

    PAULA:* <3

    OdpowiedzUsuń

Czytasz = komentuj