czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 35

Wszyscy męczyli się, żeby zarobić na dojo. Wszyscy oprócz Kim. To co robiła, nie było dla niej męcząco. Wręcz przeciwnie mogłaby to robić już zawsze. Jednak kiedyś trzeba było przestać.
Na dworze panowała ciemność. Kimberly przeliczyła zarobione pieniądze.
Kim: 100 dolców? - westchnęła. Dla niej był to majątek, ale nie wystarczający, żeby coś zdziałać. - Mam nadzieję, że innym poszło lepiej..

***

Gielespie nie mógł uwierzyć w propozycje przyjaciela. Phil zaoferował mu.. pracę. 
Miał obsługiwać klientów i pomagać w kuchni. Rudy bez zastanowienia się zgodził. Doceniał pomoc przyjaciela. Dzięki tej pracy nie tylko będzie miał pieniądze na swoje utrzymanie, ale będzie mógł także oszczędzać, żeby odkupić dojo.
Rudy: Dziękuję Phil.. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Phil: Nie ma sprawy, przyjaciele sobie pomagają. Na moim miejscu zrobiłbyś to samo! - Gielespie jeszcze raz podziękował Philowie i wyszedł z lokalu.
Rudy: Czas zacząć nowe życie..  

***

Z samego rana wszyscy zjawili się u Kim. Pani Crawford zdziwiła się gdy zobaczyła ich w progu swojego domu o 8 rano w sobotę. Wszyscy byli strasznie zmęczeni. Całą noc myśleli w jaki sposób mogą ocalić dojo. Wiedzieli, że spłacenie długów nie wystarczy oraz, że ich praca może się zdać na nic, ale nie mogli siedzieć bezczynnie. Mimo znużenia robili co w ich mocy, żeby udało się pomóc Rudy'emu.
Kim: I jak?
Milton: Kim to nie ma sensu! Od tygodnia nic tylko pracujemy, a i tak nie zbliżamy się nawet o krok do spłacenia tych wszystkich długów.
Kim: Nie poddawajcie się. Pomyślcie co stanie się z Rudy'm jeśli mu nie pomożemy? To dojo było całym jego życiem.
Jack: Kim ma rację. Chodźcie, sprawdzimy ile ja na razie mamy.
Wszyscy, oprócz blondynki włożyli na stół swoje oszczędności.
Eddie: Kim, a ty?
Kim: Wiecie, bo ja.. - zaczęła wstając.
Jerry: Nie mów, że nic nie masz!
Kim: Nie! Ja po prostu.. 
Crawford wyciągnęła spod łóżka mała torebkę i wysypała jej zawartość na stół.
Grace: Obrabowałaś bank?
Kimberly oburzyły te słowa.
Kim: Przecież tego nie jest aż tak dużo..
Eddie: Więcej niż zebraliśmy razem.
Grace: Milton dodaj kasę skradzioną z banku.
Kim: Nie ukradłam jej!
Jerry: Kim, Kim, Kim. Nawet ja wiem, że nie da się tyle zarobić w ciągu tygodnia... co nie?
Jack: Nieważne skąd Kim ma tyle kasy! Milton podlicz to wszystko.
Krupnick wyjął kalkulator i po kilkunastu minutach znał już kwotę jaka leżała na stole w pokoju blondynki.
Milton: 1200$
Nie da się opisać radości jaka zapanowała wówczas w domu Crawfordów.
Jedynie Kim zrezygnowana opadła na łóżko.
Jack: Co jest, Kim? - zapytał siadając obok niej.
Kim: Nich Milton ci powie.
Grace: Milton?
Milton: Chyba wiem o co jej chodzi.
Eddie: I?
Kim: W takim tempie spłacimy ten dług za 2 lata...

 ♥♥♥
Nie ma słów, żeby opisać beznadziejność tego rozdziału...Nie no w sumie jakieś się znajdą.. Ten rozdział jest denny,okropny, beznadziejny, nudny, bezsensowny, straszny..  ogólnie rozdział jest o niczym. Teraz brakuje mi słów jakimi mogę opisać ten rozdział. Mogę powiedzieć tylko jedno. Mam nadzieję, że następny będzie lepszy.
Jak myślicie, uda im się spłacić dług wcześniej niż za 2 lata? Nawet jeśli tak, to niewiele da. Dlaczego dowiedzie się w następnych rozdziałach.
Mam plan.. Możecie się bać..

8 komentarzy:

  1. Świetny rozdział z niecierpliwością czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo!!!
    Nie mogę doczekać się nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Bosko! <3
    Czekam na nn;*
    KC <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest boski ! Kochana piszesz fantastycznie. Mimo że nie wiem zbyt wiele o serialu Z KOPYTA zakochałam się w tym blogu. Jest boski.
    Kocham cię ;* Pozdrawiam.

    PS. Nie kłam bo przyjedę do ciebię i wytłumaczę ci to inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS 2 : Zapraszam do mnie : http://podemos14.blogspot.com/

      Usuń
  5. Ana usunełaś blog z ciuchami

    OdpowiedzUsuń
  6. No to ja już się boję!
    Rozdział cudowny :)
    Mam nadzieję, że wszystko się ułoży :)
    Kocham i cczekam na nn <333

    OdpowiedzUsuń

Czytasz = komentuj