3 tygodnie później
Piątek. Geografia. Uczniowie Seaford High School myśleli tylko o jednej rzeczy. O przerwie wiosennej, która zbliżała się wielkimi krokami. Pani Ryan, nauczycielka geografii nie mogła zapanować nad klasą.
Pani R: Uspokójcie się!
Grace: Pani pozwoli, że pomogę! - dziewczyna weszła na biurko - ZAMKNĄĆ SIĘ!!
Pani R: Dziękuję Grace. Wie ktoś może dlaczego nie ma Jack'a i Kim?
Jerry: Jest szkoła, więc mogą się miziać bez przeszkód! Whoo!!
Donna: Co?! nie pozwolę, żeby chłopak na takim poziomie całował się z taką wieśniaczką, a ze mną nie!! To jest niedorzeczne!
W klasie dało się słyszeć odgłosy typu "Odpuść sobie!" "Jej mózg pracuje do tyłu" "Ona serio myśli, że ma u niego jakieś szanse?" "Przecież Jack nie widzi świata poza Crawford"....
Donna: Ohh, nie znacie się! Nikt się nie zna!
Pani R: Uspokój się Donno!
Donna: Nie będziesz mi mówić co mam robić! - powiedziała i wyszła z klasy, trzaskając drzwiami. Po 5 sekundach wróciła po coś bez czego nie może żyć. - Zapomniałam kosmetyczki! - Gdy wychodziła jeszcze raz wrzasnęła - Nie znacie się!! - zatrzasnęła drzwi po czym znowu je otworzyła i podeszłą do ławki - Jeszcze lakier! - Tym razem już na dobre opuściła mury szkoły.
Jerry: Nareszcie stąd poszła! - Martinez chciał coś jeszcze coś powiedzieć, ale usłyszał dźwięk otwieranych drzwi.
Pani R: Czego pani znowu zapomniała? Tuszu do rzęs? A może zostawiła pani swoje kruche ego?! - nauczycielka stała tyłem do tablicy, więc nie wiedziała kot wszedł do klasy.
Kim: Tak właściwie to my! - powiedziała i wskazała na Jack'a, który stał obok niej.
Pani R: Świetnie, jesteście! Usiądźcie!
Jack: Nie dostaniemy kozy? - zapytał zdziwiony.
Pani R: Oczywiście, że nie. Wiem co to znaczy być zakochanym.
Kim/Jack: Ale my nie jesteśmy w sobie zakochani!
Klasa: Mhmm...
Pani R: Nie musicie nas oszukiwać. Ja też byłam kiedyś młoda!
Jerry: Pani była młoda? Kiedy to było?? W latach 50?
Pani R: Martinez koza!
Jerry: Ale...
Pani R: Dwie godziny!
Jerry: Przepraszam.
Pani R: Trzy godziny!
Grace: Przecież panią przeprosił.
Pani R: Martinez cztery godziny kozy!! Chcesz piątą?
Kim: Tak!
Pani R: Bam! Masz piątą!! A teraz wróćmy do tematu lekcji.
Jerry tylko mruknął pod nosem: Wielkie dzięki Kim! I jakoś przetrwał do końca zajęć nie załapując kolejnej godziny w "Klubie Jerry'ego"
Oczami Kim
Wieczór
Rudy nieźle dawał nam w kość. Jeszcze nigdy tak ciężko nie ćwiczyliśmy.
Milton: Rudy, może skończymy na dziś?
Rudy: Jutro są zawody, więc musicie być w formie!
Eddy: Ale tylko Jack bierze w nich udział!
Rudy: Tak wiem!
Kim: To czemu kazałeś nam przyjść?!
Rudy: Czułem się samotny! - Czuł się samotny?! Czuł się samotny?! To nie powód, żeby nas tu mordować! Spojrzeliśmy po sobie znacząco i już po chwili nasz kochany sensei uciekał przed piątką rozwścieczonych uczniów. My goniliśmy Rudy'ego, a Jack gonił nas. W pewnej chwili Brewer wpadł na Milton, on na Jerry'ego, Jerry na Grace, Grace na mnie, ja na Eddy'ego, a Eddy na Rudy'ego. Wszyscy leżeliśmy na podłodze śmiejąc się.
Kim: To ja się będę zbierać.
Jack: Odprowadzić cię?
Kim: Pewnie - powiedziałam przygryzając dolną wargę. Jack pomógł mi wstać i razem udaliśmy się w stronę mojego domu.
Milton: Dobra Grace, minął miesiąc, a oni jeszcze nie są razem!
Jerry: Chyba, że są parą, ale nam o tym nie powiedzieli.
Grace: Ta opcja odpada Jerry! Znam Kim nie od dziś i wyczułabym, że coś przede mną ukrywa!!
Rudy: To wy nie wiecie?!
Milton: Czego?
Rudy: Jakieś 3 tygodnie temu się całowali!
Grace/Jerry/Milton/Eddy: Co?!?!
Grace: Nie wierzę, że mi nie powiedziała!
Rudy: Niby jak miała ci powiedzieć? Przecież się nie całowali!
Milton: Ale przed chwilą mówiłeś, że...
Jerry: Yo, ludzie oświeci mnie ktoś?! To oni się całowali czy nie, bo nie ogarniam!!
Rudy: Tak jakby!
Milton: Wysłów się Rudy!
Grace: Najlepiej opowiedz nam wszystko - chłopacy poparli Parkins.
Rudy: To była ciemna i zimna noc. Powietrze było wilgotne, a północno-wschodni wiatr rozwiewał moje włosy. Chciałem iść do dojo, ale przypomniałem sobie, że Milton obchodzi rocznicę, więc poszedłem do domu. Gdy chciałem otworzyć drzwi pojawił się mały problem. Klucze zostawiłem w innych spodniach! Zostało mi tylko jedno włamać się. Nie zrobiłem tego, bo bałem się reakcji właściciela.
Jerry: Do czego to prowadzi?
Rudy: Cierpliwości! Na czym skończyłem? Już wiem! Za jakąś godzinę, może dwie albo trzy, może cztery lub 5..
Grace/Jery/Milton/Eddy: Rudy!!!
Rudy: Dobra, ale nie wiecie ile tracicie!
Tak! Ta chwila zdecydowanie mogłaby trwać wiecznie!
Dzień turnieju
Rudy: Dobra Jack, teraz ty!!
Jerry: Yo, stary ponoć, z którym masz walczyć nie przegrał od dwóch lat!!
Jack: Dobrze wiedzieć!
Jerry: Nie ma się czego bać! Najwyżej przegrasz walkę, stracisz puchar, będziesz poobijany i padniesz trupem na ziemię!
Jack: Czy on musi tu stać?
Kim: Zadaję sobie to samo pytanie od 3 lat.
Jerry: Skoro mnie tu nie chcecie, to idę! - odwrócił się napięcie i odszedł.
Eddy: Powodzenia Jack!
Milton: Powiem kilka miłych słów na twoim pogrzebie!
Kim: Emm... Chłopaki moglibyście ewentualnie siedzieć CICHO?!
Milton: Jasne Kim, ale chciałbym jeszcze trochę pobyć z Jack'iem zanim zginie!
Kim: SIO!! - wystraszeni chłopacy wypełnili rozkaz Crawford. - To jak? Denerwujesz się?
Jack: Nie, no coś ty! ... Bardzo!
Kim: Nie masz się czego bać!
Jack: A jeśli przegram?
Kim: Nie ma opcji, żebyś przegrał, Jack! Wiem, że wygrasz! Wierzę w ciebie! - powiedziała i pocałowała chłopaka w policzek. Brewer trochę się uspokoił, ale nadal był zdenerwowany.
Jack: A jeśli mi się nie uda?
Kim: Jeżeli nie spróbujesz to nigdy się nie dowiesz! A teraz idź i wygraj tę walkę! Dla mnie!
Jack: Dla ciebie wszystko! - Szatyn odwrócił się i wszedł na matę. Po dwóch minutach walki.. wygrał!!
Kim: Jack to niesamowite, dokopałeś mu! - podbiegłą do przyjaciela i go przytuliła.
Milton: Jack ty żyjesz! - zawołał i odepchnął Kimberly od Brewera po czym sam go przytulił. - Tak się cieszę! Myślałem, że już po tobie!!
Jerry: Jeżeli go nie puścisz to będzie po tobie!! - powiedział przez zaciśnięte zęby.
Milton: Co ty gadasz, Jerry?
Eddy: Patrz gdzie teraz stoi Kim!
Milton: Oh! Przepraszam Jack! Wybacz Kim! Możesz go teraz przytulić.
Kim: Nie! Zepsułeś moment!
Jack: No właśnie! - powiedział i odszedł od przyjaciół zgarniając oo drodze Kim.
Jerry: Brawo stary! A mogliby się wreszcie pocałować!!
Eddy: Milton tym razem przesadziłeś! Teraz już się nie przytulą!
Milton: Serio?! To patrz.. 3.. 2.. 1 i.. - chłopak miał rację. Crawford nie mogła wytrzymać i rzuciła się na Brewera, który się przewrócił. Ich twarze zaczęły dzielić milimetry. Chwila na którą wszyscy czekali była bliska, gdy nagle usłyszeli głos Krupnicka. - I co?! Kto tu zepsuł moment?!
Jerry/Eddy/Grace: Ty!!
Milton: Ohh.. to ja już.. będę WIAĆ!! Jerry, Grace proszę nie zabijajcie mnie!
Jerry: Oszczędzimy go?
Grace: Nigdy!
Jerry: Zabijemy??
Grace: Oczywiście!! - Milton wybiegł z dojo, a zakochana para pobiegła za nim.
Eddy: A gdzie Jack i Kim? - zapytał sam siebie
W całym tym zamieszaniu nikt nie zauważył jak ich przyjaciele potajemnie opuścili budynek.
Następnego dnia na treningu wszyscy uczniowie nie mogli się skupić. Każdy zastanawiał się czemu Rudy wezwał Jack'a do swojego gabinetu. Nie wiedzieli jeszcze ile ta rozmowa wprowadzi zmian w ich życie. Zmian, które zasmuciłyby wszystkich. Szczególnie pewną blondynkę. Kim.
Brewer wyszedł z biura sensie'a dziwnie wesoły.
Jerry: O czym gadałeś z Rudy'm?
Kim: I czemu jesteś taki szczęśliwy?
Jack: Wyjeżdżam!
Uczniowie Bobby'ego Wasabiego mogli wydusić z siebie tylko jedno słowo.
- C-co?
Piątek. Geografia. Uczniowie Seaford High School myśleli tylko o jednej rzeczy. O przerwie wiosennej, która zbliżała się wielkimi krokami. Pani Ryan, nauczycielka geografii nie mogła zapanować nad klasą.
Pani R: Uspokójcie się!
Grace: Pani pozwoli, że pomogę! - dziewczyna weszła na biurko - ZAMKNĄĆ SIĘ!!
Pani R: Dziękuję Grace. Wie ktoś może dlaczego nie ma Jack'a i Kim?
Jerry: Jest szkoła, więc mogą się miziać bez przeszkód! Whoo!!
Donna: Co?! nie pozwolę, żeby chłopak na takim poziomie całował się z taką wieśniaczką, a ze mną nie!! To jest niedorzeczne!
W klasie dało się słyszeć odgłosy typu "Odpuść sobie!" "Jej mózg pracuje do tyłu" "Ona serio myśli, że ma u niego jakieś szanse?" "Przecież Jack nie widzi świata poza Crawford"....
Donna: Ohh, nie znacie się! Nikt się nie zna!
Pani R: Uspokój się Donno!
Donna: Nie będziesz mi mówić co mam robić! - powiedziała i wyszła z klasy, trzaskając drzwiami. Po 5 sekundach wróciła po coś bez czego nie może żyć. - Zapomniałam kosmetyczki! - Gdy wychodziła jeszcze raz wrzasnęła - Nie znacie się!! - zatrzasnęła drzwi po czym znowu je otworzyła i podeszłą do ławki - Jeszcze lakier! - Tym razem już na dobre opuściła mury szkoły.
Jerry: Nareszcie stąd poszła! - Martinez chciał coś jeszcze coś powiedzieć, ale usłyszał dźwięk otwieranych drzwi.
Pani R: Czego pani znowu zapomniała? Tuszu do rzęs? A może zostawiła pani swoje kruche ego?! - nauczycielka stała tyłem do tablicy, więc nie wiedziała kot wszedł do klasy.
Kim: Tak właściwie to my! - powiedziała i wskazała na Jack'a, który stał obok niej.
Pani R: Świetnie, jesteście! Usiądźcie!
Jack: Nie dostaniemy kozy? - zapytał zdziwiony.
Pani R: Oczywiście, że nie. Wiem co to znaczy być zakochanym.
Kim/Jack: Ale my nie jesteśmy w sobie zakochani!
Klasa: Mhmm...
Pani R: Nie musicie nas oszukiwać. Ja też byłam kiedyś młoda!
Jerry: Pani była młoda? Kiedy to było?? W latach 50?
Pani R: Martinez koza!
Jerry: Ale...
Pani R: Dwie godziny!
Jerry: Przepraszam.
Pani R: Trzy godziny!
Grace: Przecież panią przeprosił.
Pani R: Martinez cztery godziny kozy!! Chcesz piątą?
Kim: Tak!
Pani R: Bam! Masz piątą!! A teraz wróćmy do tematu lekcji.
Jerry tylko mruknął pod nosem: Wielkie dzięki Kim! I jakoś przetrwał do końca zajęć nie załapując kolejnej godziny w "Klubie Jerry'ego"
Oczami Kim
Wieczór
Rudy nieźle dawał nam w kość. Jeszcze nigdy tak ciężko nie ćwiczyliśmy.
Milton: Rudy, może skończymy na dziś?
Rudy: Jutro są zawody, więc musicie być w formie!
Eddy: Ale tylko Jack bierze w nich udział!
Rudy: Tak wiem!
Kim: To czemu kazałeś nam przyjść?!
Rudy: Czułem się samotny! - Czuł się samotny?! Czuł się samotny?! To nie powód, żeby nas tu mordować! Spojrzeliśmy po sobie znacząco i już po chwili nasz kochany sensei uciekał przed piątką rozwścieczonych uczniów. My goniliśmy Rudy'ego, a Jack gonił nas. W pewnej chwili Brewer wpadł na Milton, on na Jerry'ego, Jerry na Grace, Grace na mnie, ja na Eddy'ego, a Eddy na Rudy'ego. Wszyscy leżeliśmy na podłodze śmiejąc się.
Kim: To ja się będę zbierać.
Jack: Odprowadzić cię?
Kim: Pewnie - powiedziałam przygryzając dolną wargę. Jack pomógł mi wstać i razem udaliśmy się w stronę mojego domu.
Milton: Dobra Grace, minął miesiąc, a oni jeszcze nie są razem!
Jerry: Chyba, że są parą, ale nam o tym nie powiedzieli.
Grace: Ta opcja odpada Jerry! Znam Kim nie od dziś i wyczułabym, że coś przede mną ukrywa!!
Rudy: To wy nie wiecie?!
Milton: Czego?
Rudy: Jakieś 3 tygodnie temu się całowali!
Grace/Jerry/Milton/Eddy: Co?!?!
Grace: Nie wierzę, że mi nie powiedziała!
Rudy: Niby jak miała ci powiedzieć? Przecież się nie całowali!
Milton: Ale przed chwilą mówiłeś, że...
Jerry: Yo, ludzie oświeci mnie ktoś?! To oni się całowali czy nie, bo nie ogarniam!!
Rudy: Tak jakby!
Milton: Wysłów się Rudy!
Grace: Najlepiej opowiedz nam wszystko - chłopacy poparli Parkins.
Rudy: To była ciemna i zimna noc. Powietrze było wilgotne, a północno-wschodni wiatr rozwiewał moje włosy. Chciałem iść do dojo, ale przypomniałem sobie, że Milton obchodzi rocznicę, więc poszedłem do domu. Gdy chciałem otworzyć drzwi pojawił się mały problem. Klucze zostawiłem w innych spodniach! Zostało mi tylko jedno włamać się. Nie zrobiłem tego, bo bałem się reakcji właściciela.
Jerry: Do czego to prowadzi?
Rudy: Cierpliwości! Na czym skończyłem? Już wiem! Za jakąś godzinę, może dwie albo trzy, może cztery lub 5..
Grace/Jery/Milton/Eddy: Rudy!!!
Rudy: Dobra, ale nie wiecie ile tracicie!
Jack: Kim!! Kim! - Crawford nie chciała, żeby Jack widział ją w takim
stanie. Nie zdążyła nic zrobić, bo chłopak położył jej rękę na
ramieniu.
Kim: Jack, zostaw mnie! Wyglądam okropnie!
Jack: Wyglądasz pięknie!
Kim: Spójrz na mnie! Jestem cała w psim żarciu!!
Jack:
I co z tego? Dla mnie zawsze będziesz najpiękniejszą dziewczyną na
świecie! - mówiąc to gładził policzek Crawford. Dziewczyn zarumieniła
się. Nie wiedziała czy bardziej ma się cieszyć ze słów czy z gestu
chłopaka.
Kim: Jack, ty naprawdę tak myślisz?
Jack: Oczywiście! Zależy mi na tobie!!
Kim: Tak wiem!! Zależy ci na mnie jak na przyjaciółce. - powiedziała ze smutkiem w głosie.
Jack:
Nie Kim. Zależy mi na tobie jak na dziewczynie. - po tych słowach z
nieba zaczęły lecieć pierwsze krople deszczu (łez). Ale oni w ogóle się
tym nie przejęli. Kim zarzuciła chłopakowi ręce na szyję. Powoli
zbliżali się do siebie, stykali się czołami.
Jack: Może to nie najgorszy dzień dla singli!
Kim: Może...
Teraz
z nieba lały się całe strumienie deszczu. Jack zmniejszył odległość,
która ich dzieliła. Gdy ich usta nareszcie się zetknęły, Brewer i
Crawford usłyszeli płacy dorosłego mężczyzny.
Rudy: To jest takie słodkie!
Kim/Jack: Rudy!!
Grace: O nie, Rudy! Oszczędziłam Jerry'ego,ale nikt ani nic nie powstrzyma mnie przed skopaniem ci tyłka!! - po tych słowach dziewczyna rzuciła się na sensei'a.
Milton: Grace uspokój się!!
Eddy: Ona go zabije!! - krzyknął przerażony.
Jerry: Dawaj Grace! W imię miłości!! - zawołał i poszedł w ślady swojej dziewczyny. Krupnick i Jones tylko wzruszyli ramionami i z krzykiem rzucili się na Rudy'ego.
KIM
Siedzieliśmy z Jack'iem (objęci) na huśtawce i rozmawialiśmy.
Kim: Jak myślisz, co oni teraz robią?
Jack: Nieważne. Ważne jest to, że jesteś tu ze mną!
Kim: Jack?
Jack: Tak?
Kim: Ty wiesz, że siedzimy teraz na huśtawce za moim domem?
Jack: Jasne, że wiem! Ale z tobą każda chwila jest magiczna!! - po tych słowach zarumieniłam się i pocałowałam chłopaka w policzek - Patrz, spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie!
Kim: Jedyne czego chcę, to żebyś zawsze był przy mnie!
Jack: O to nie musisz się martwić. Ja cię nigdy nie opuszczę! - oczy mi się zaszkliły, a na twarzy pojawił się uśmiech.
Kim: Obiecujesz?
Jack: Obiecuję!
Kim: A ty?
Jack: Co ja?
Kim: Masz jakieś życzenie?
Jack: A wiesz, że nawet mam. - wstał i podał mi rękę. Złapałam ją po czym Jack przyciągnął mnie do siebie i objął mnie w talii, a ja zarzuciłam mu ręce na szyję.
Kim: Jakie?
Jack: Chcę, żeby ta chwila trwałą wiecznie! - stykaliśmy się czołami i... spryskiwacze się włączyły.
Nasza reakcja?
Tak! Ta chwila zdecydowanie mogłaby trwać wiecznie!
Dzień turnieju
Rudy: Dobra Jack, teraz ty!!
Jerry: Yo, stary ponoć, z którym masz walczyć nie przegrał od dwóch lat!!
Jack: Dobrze wiedzieć!
Jerry: Nie ma się czego bać! Najwyżej przegrasz walkę, stracisz puchar, będziesz poobijany i padniesz trupem na ziemię!
Jack: Czy on musi tu stać?
Kim: Zadaję sobie to samo pytanie od 3 lat.
Jerry: Skoro mnie tu nie chcecie, to idę! - odwrócił się napięcie i odszedł.
Eddy: Powodzenia Jack!
Milton: Powiem kilka miłych słów na twoim pogrzebie!
Kim: Emm... Chłopaki moglibyście ewentualnie siedzieć CICHO?!
Milton: Jasne Kim, ale chciałbym jeszcze trochę pobyć z Jack'iem zanim zginie!
Kim: SIO!! - wystraszeni chłopacy wypełnili rozkaz Crawford. - To jak? Denerwujesz się?
Jack: Nie, no coś ty! ... Bardzo!
Kim: Nie masz się czego bać!
Jack: A jeśli przegram?
Kim: Nie ma opcji, żebyś przegrał, Jack! Wiem, że wygrasz! Wierzę w ciebie! - powiedziała i pocałowała chłopaka w policzek. Brewer trochę się uspokoił, ale nadal był zdenerwowany.
Jack: A jeśli mi się nie uda?
Kim: Jeżeli nie spróbujesz to nigdy się nie dowiesz! A teraz idź i wygraj tę walkę! Dla mnie!
Jack: Dla ciebie wszystko! - Szatyn odwrócił się i wszedł na matę. Po dwóch minutach walki.. wygrał!!
Kim: Jack to niesamowite, dokopałeś mu! - podbiegłą do przyjaciela i go przytuliła.
Milton: Jack ty żyjesz! - zawołał i odepchnął Kimberly od Brewera po czym sam go przytulił. - Tak się cieszę! Myślałem, że już po tobie!!
Jerry: Jeżeli go nie puścisz to będzie po tobie!! - powiedział przez zaciśnięte zęby.
Milton: Co ty gadasz, Jerry?
Eddy: Patrz gdzie teraz stoi Kim!
Milton: Oh! Przepraszam Jack! Wybacz Kim! Możesz go teraz przytulić.
Kim: Nie! Zepsułeś moment!
Jack: No właśnie! - powiedział i odszedł od przyjaciół zgarniając oo drodze Kim.
Jerry: Brawo stary! A mogliby się wreszcie pocałować!!
Eddy: Milton tym razem przesadziłeś! Teraz już się nie przytulą!
Milton: Serio?! To patrz.. 3.. 2.. 1 i.. - chłopak miał rację. Crawford nie mogła wytrzymać i rzuciła się na Brewera, który się przewrócił. Ich twarze zaczęły dzielić milimetry. Chwila na którą wszyscy czekali była bliska, gdy nagle usłyszeli głos Krupnicka. - I co?! Kto tu zepsuł moment?!
Jerry/Eddy/Grace: Ty!!
Milton: Ohh.. to ja już.. będę WIAĆ!! Jerry, Grace proszę nie zabijajcie mnie!
Jerry: Oszczędzimy go?
Grace: Nigdy!
Jerry: Zabijemy??
Grace: Oczywiście!! - Milton wybiegł z dojo, a zakochana para pobiegła za nim.
Eddy: A gdzie Jack i Kim? - zapytał sam siebie
W całym tym zamieszaniu nikt nie zauważył jak ich przyjaciele potajemnie opuścili budynek.
Następnego dnia na treningu wszyscy uczniowie nie mogli się skupić. Każdy zastanawiał się czemu Rudy wezwał Jack'a do swojego gabinetu. Nie wiedzieli jeszcze ile ta rozmowa wprowadzi zmian w ich życie. Zmian, które zasmuciłyby wszystkich. Szczególnie pewną blondynkę. Kim.
Brewer wyszedł z biura sensie'a dziwnie wesoły.
Jerry: O czym gadałeś z Rudy'm?
Kim: I czemu jesteś taki szczęśliwy?
Jack: Wyjeżdżam!
Uczniowie Bobby'ego Wasabiego mogli wydusić z siebie tylko jedno słowo.
- C-co?
***
Tak prezentuje się pierwsza część 26 rozdziału. Podoba wam się? Bo mi nie szczególnie! Tak jak wcześniej powiedziałam rozdział jest dłuższy niż wszystkie.Nie wiem czemu na początku nie wiedziałam jak go napisać. Rozdział dedykuję wspaniałej Kasi_Kocha_Leo, Dominice Chmielewskiej, Izie.S, Lucy Howard, Ewce.P, Patty Howard i Marcie Z. Kocham was ♥ I proszę zero szantażów i usuwanie takich cudownych blogów dla takiego okropnego rozdziału!

OMG !!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńDziewczyno ty chcesz dostac z patelni ????
Jeszcze NIGDY nie czytałam rozdziału nie oddychając :o
Weź mi tego nie rób on nie może wyjechac !!!!! ...
Bosz ... jakie mam emocje ... JESTEŚ FANTASTYCZNA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ojjojoj już nmg doczekac się NN , a te twoje scenki to są genialne- . Rozdział jest nieziemski , Boski , genialny .... zostawiłąś mnie całą w emocjach ... znowu ... :/
Wstrzymaj patelnie kochana <33
UsuńTy jeszcze nie wiesz co będzie w następnym rozdziale :P
Jak to nie oddychając??
Zobaczysz czy wyjedzie ;D
Dziękuję skarbie :**
KOCHAM CIĘ ♥
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńRozdział BOSKI!!! Istne CUDO!!!! Najwspanialszy ze wszystkich twoich dotychczasowych rozdziałów skarbie!!! :D Normalnie cały czas piszczałam ze szczęścia i śmiałam się jak wariatka!!!! :D Ale co to za końcówka co???!!!! Jack nie może wyjechać!!!! On musi zostać i być z Kim!!!! A co do szantażowania to ja nigdy bym ci tego nie zrobiła skarbie!!!! Zawsze czekam cierpliwie do soboty i bardzo, bardzo się cieszę że dodajesz chociaż jeden rozdział w ciągu tygodnia kochana!!!! Kocham twojego rewelacyjnego bloga i ciebie za to że go piszesz!!!! :) Jesteś wspaniała!!!! Fantastycznie piszesz!!!! Masz OGROMNY talent!!!! Jak ty możesz tak niesamowicie pisać???!!!! No ja się pytam jak???!!! Podzielisz się ze mną tym swoim ogromnym talentem ty nasz wspaniały talencie???!!!! Bo ja to ci nie dorastam do pięt!!!! Z całego serduszka bardzo dziękuję za dedykację do tak CUDOWNEGO rozdziału kochana!!!! ;) Kocham, kocham, kocham i z wielką niecierpliwością wyczekuję już następnej soboty i kolejnego czadowego rozdziału!!!! :D
OdpowiedzUsuńCudo ♥
OdpowiedzUsuńC-CO ????
Jak to Jack wyjeżdża ??
Gdzie ?? Kiedy ?? Po co ?? Czemu ??
Dodawaj mi tu szybko nowy, bo ja nie chcę wiedzieć co tu się stanie !!!
Kocham ♥
Chcę nn :***
Tu i teraz ;p
JACK WYJEŻDŻA!!!
UsuńDo Japonii! ;D
To sobie zapowiedź przeczytaj :)
Kocham ♥
O matko dziękuję kochanie!!! Przesadzasz!! Ja wcale nie mam talentu :P I to ja ci nie dorastam do pięt, bo to ty tak cudownie piszesz :*** O tym szantażu to było akurat o Kasi i o Ewce ;D Cieszę się, że czekasz na rozdział. Zwłaszcza dlatego, że te rozdziały są beznadziejne ;/ Przeczytasz zapowiedź to się dowiesz ;P To ty jesteś wspaniała nie ja!!! Ja też cię kocham ♥ I wyczekuję rozdziału u ciebie ♥
OdpowiedzUsuńDo Izy.S żeby nie było ;D
UsuńSpoko kochana domyśliłam się :) A twoje rozdziały nie są beznadziejne one są GENIALNE!!!! A co do rozdziału u mnie to może dodam dzisiaj taki krótki ale nie wiem czy mi się uda bo dzisiaj i jutro będę zawalona nadrabianiem szkolnych zaległości.
UsuńBoski <3
OdpowiedzUsuńJack wyjeżdża?!
On NIE MOŻE!!
Przecież obiecał ! xd
Już nie mogę się doczekać nn <3
Masz WIELKI talent :***
Kocham ♥
Dzięki :***
UsuńZobaczysz czy wyjedzie ;D
To ty masz wielki talent nie ja :P
Kocham ♥
Genialny <33
OdpowiedzUsuńJack wyjeżdża?!
Patelnia gotowa? Tak!
Armia? Tak!
Czołg z Lukiem? Tak!
Jeśli Jack wyjedzie to naśle to wszystko na cb!
Ale wiesz rozdział genialny, tyle że miał być wczoraj!
Dziękuje za dedykacje :**
Ewak <33
Dziękuję <33
OdpowiedzUsuńEj no! Nie nasyłaj tego na mnie :o
Nie ma za co kochanie :**
Aaaaaa! ♥
OdpowiedzUsuńRozdział jest PER-FECT! ♥
Cały czas czytając ten rozdział nie mogłam opanować emocji! ♥
Cały czas wrzeszczałam "O jejuniu" albo "Tak" lub "ZABIJĘ CIĘ" (to oczywiście do "kochanego" Miltonka)
Jestem ciekawa jak długo zajmie Donnie pogodzenie się z tym, że Jack NIGDY z nią nie będzie :D
Nawet nauczyciele wiedzą, że oni (Kick of course) się kochają ♥
Tak się zastanawiam, czy Jack i Kim czasem potajemnie nie chodzą ze sobą?! Jeśli nie to na pewno nie są już tylko "Just Friends" ♥
Rudy'emu się oberwało, teraz czas na Miltonka. No jak tak można DWA razy im przerwać?!?!
A i jeszcze jedno pytanko : Czyś ty oszalała?! Jack'a chcesz gdzieś wywieść?!
Dziękuję za dedyczek ♥
Ja chcę next tu i teraz!
Nie mogę się już go doczekać! ♥
Jesteś NAJWSPANIALSZA na świecie! ♥
I ♥ You ;**
Dziękuję skarbie ♥
UsuńJakich emocji? Chyba raczej nie mogłaś opanować NUDÓW!!
Masz rację! Nawet nauczyciele wiedzą, że Jack i Kim są w sobie zakochani ♥ Ciekawe co powiesz w ostatnim rozdziale :***
Nie, nie oszalałam!! Ja po prostu chce wysłać Jack'a na drugi koniec świata ;D
Zasłużyłam na dedyk skarbie ♥ Jesteś niesamowita <33
I to ty jesteś NAJWSPANIALSZA na świecie ♥♥
I ♥ You too :**
Rozdział REWELECYJNY!!
OdpowiedzUsuńCzemu Jack musi wyjechać? CZEMU?!
Chcesz żeby przyszła do cb armia licząca 50 000 żołnierzy?
Chyba raczej tak!
Jak możesz rozdzielać Kim i Jack'a kiedy jeszcze nie są razem?
Ja się pytam jak?!
Ale czekaj... Już wiem co bd prawdopodobnie w następnych rozdziałach....
Dziękuje za dedyk <33
Kocham <333
i czekam na nn <33
Dzięki kochanie <33
UsuńTak Jack musi wyjechać ;P
Normalnie ;D Jeśli chcesz zobaczyć to przeczytaj następne rozdziały!!
Jak to wiesz?? Ale skąd?
Też cię kocham ♥
Rozdział wspaniały!!!
OdpowiedzUsuńJa zabije Miltona!!! Jak mógł popsuć taki moment!!!!
Nie;C czemu Jack wyjeżdża!?
Ale z drugiej strony myślę że to oznacza początek KICKA!!!!! :D
pozdrawiam I czekam na nn;*
Dziękuję skarbie ♥
UsuńOn wyjeżdża ;D Bo musi wyjechać :**
Początek Kicka? Czemu nie?
Co?! Jack wyjeżdża!?
OdpowiedzUsuńMilton zabiję cię! W takim momencie!
No kurde!
Dziękuję za dedykację kochana :****
Kocham i czekam na nn :**
Tak ;D Jack wyjeżdża!!!
UsuńNie ma za co skarbie <33
Też cię kocham ♥♥♥
Rozdział jest fantastyczny!
OdpowiedzUsuńAle jak to Jack wyjeżdża?! Nie!
On nie może wyjechać!
Kocham i czekam na nn<33
Dziękuję kochana <33
UsuńMoże może ;D
Cudowneczekam na nexta !!!!
OdpowiedzUsuń:****
OMG!! Jakie to jest Wspaniałe! <3
OdpowiedzUsuńTylko niech Jack nie wyjeżdża!
Proosze!!
Dawaj szybko nexta!!
Błagam! Dzisiaj? Jutro?
No dawaj szybko! ♥♥♥
Dziękuję skarbie <3
UsuńOn musi wyjechać!!!
Next w SOBOTĘ! ;D
I dziękuję za pozwolenie na użyczenie tamtej sceny :****
OMG!!
OdpowiedzUsuńJa nie wiem co mam powiedzieć!!
To jest CUDOWNE!! *__*
No jak ty możesz mieć taki wieeelki talent ja się pytam?! :* :*
No normalnie cudo!! <3
Ooo ja chce KICK!!!
Boże ile było sweet momentów!! *-* <33
Nie wytrzymam do kolejnej soboty! :D ;*
Czekam na kolejny rozdział kochana ;**
Kocham Cię <3 <3 <3
Olivia Holt ;*
Dzięki skarbie ♥
OdpowiedzUsuńJa wcale nie mam talentu ;P
Ja też chcę Kicka ;D
Wytrzymasz :***
Ja też cię kocham ♥♥♥
♥ <-- serduszko dla cb kochana :**
OdpowiedzUsuń